Krzysztof Kwiatkowski jest jedną z wielu w Polsce osób, które chroni immunitet. Nie może on zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez zgody Sejmu, w dodatku w przepisach nie wskazano, jak miałaby wyglądać procedura zrzeczenia się immunitetu przez prezesa NIK. Projekt posłów PiS robi porządek w przepisach. Wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności będzie składać do Sejmu minister sprawiedliwości. O pozbawieniu immunitetu ma decydować bezwzględna większość ustawowa posłów.
Jeśli ustawy dotyczące immunitetu zostaną zmienione, może to oznaczać dla prezesa NIK tyle, że będzie musiał wytłumaczyć się przed prokuratorami z wielu spraw. Z nagrań rozmów Kwiatkowskiego z byłym posłem PSL Janem Burym (52 l.), które wyciekły przy okazji afery podsłuchowej, wynika, że prezes NIK miał wpływać na rozstrzygnięcia konkursów na kierownicze stanowiska w NIK, m.in. w delegaturze w Rzeszowie i w Łodzi. Zarzuty w tej sprawie już postawiono byłemu posłowi Buremu.
Po wprowadzeniu zmian w przepisach Kwiatkowski mógłby się zrzec immunitetu przed jedną z komisji sejmowych lub uchyliłaby mu go większość sejmowa. - Absolutnie nie jest to działanie wymierzone konkretnie w prezesa NIK - tłumaczy nam poseł PiS Andrzej Matusiewicz (63 l.). - Projekt ustawy jest stary, pochodzi z 2009 roku. Porządkujemy teraz ustawy i chcemy także zrobić porządek z immunitetem - mówi poseł.
Zobacz także: Sprawa szefa NIK Krzysztofa kwiatkowskiego: dymisja albo Trybunał