Wokół tego filmu narosło już wiele kontrowersji i mitów. Między innymi dlatego, iż w niejasnych okolicznościach przesuwano premierę "Smoleńska", obrazu wyreżyserowanego przez Antoniego Krauzego. Mówiło się, że chodziło o efekty specjalne, ale mało kto dał temu wiarę.
Jednocześnie opinię publiczną zelektryzował internetowy wpis dziennikarza TVN Szymona Jadczaka: "Jarosław Kaczyński ponoć wyszedł w połowie z pokazu >Smoleńska< ze słowami: >to nie tak było<. Dystrybutor wstrzymał promocje i myśli co dalej". Wtedy sprawa się rozmyła, bo nikt nie potwierdził tego faktu. Teraz jednak okazuje się, że nie ma w filmie. postaci prezesa PiS.
- Według mojej wiedzy w filmie nie występuje postać brata pana prezydenta - usłyszeliśmy od aktorki Katarzyny Łaniewskiej (83 l.), wcielającej się w postać Anny Walentynowicz (?81 l.) .
Dystrybutor wymijająco odpowiedział na nasze pytanie dotyczące postaci Jarosława Kaczyńskiego. - Poza parą prezydencką wszystkie inne postacie w filmie są postaciami fikcyjnymi, wzorowanymi na postaciach znanych, realnych - usłyszeliśmy.
W takim razie, co robi tam wspomniana już legenda Solidarności Anna Walentynowicz? Z kim przez telefon satelitarny w zwiastunie filmu rozmawiał Lech Kaczyński (?61 l.), skoro sam Jarosław przyznał w Radiu Maryja, iż dzwonił do brata na około 15 minut przed jego śmiercią?
Politycy PiS również nie chcą rozmawiać o szczegółach "Smoleńska". A jeśli już, to anonimowo. Usłyszeliśmy jednak, iż "Jarosław Kaczyński nie życzył sobie, aby jego osoba była w tym filmie".
Sprawdź: "Smoleńsk". Zobacz pierwsze zdjęcia z głośnego filmu!