Przyczyny katastrofy prezydenckiego tupolewa wciąż nie są znane. Na tragedię mogło się nałożyć wiele czynników: warunki pogodowe, błąd pilotów, brak właściwej komunikacji z kontrolerami lotów: Pawłem Plusninem i Wikorem Ryżenko, aż wreszcie naciski któregoś z pasażerów, by lądować mimo gęstej mgły.
Przeczytaj koniecznie: Rosjanie wymieniali żarówki w oświetleniu lotniska. Polscy prokuratorzy węszą
Kiedy jednak patrzymy na zdjęcia lotniska wojskowego Siewiernyj w Smoleńsku jedna z przyczyn wydaje się najbardziej prawdopodobna – stan rosyjskiego lotniska, wątpliwej jakości oraz sprawności sprzęt do naprowadzania samolotów. Dziennikarze tvn dostali się do wieży kontrolnej w Smoleńsku i podejrzeli jakich urządzeń używają kontrolerzy lotów.
Rosjanie w dniu katastrofy korzystali z przestarzałego systemu RSL, który jak czytamy w „Fakcie” pojawił się na lotniskach 30 lat temu. Tymczasem dzisiaj standardem jest nowoczesny system sprowadzania samolotów ILS.
-To takie muzeum techniki – komentuje dla gazety poseł Jerzy Polaczek z sejmowej podkomisji ds. lotnictwa, wyjaśniającej przyczyny tragedii z 10 kwietnia.
Kontrolerzy używali m.in. tak zwanego wskaźnika obserwacji dookrężnej rodzaju radaru, ktiory pokazuje położenie samolotu. - Na tym urządzeniu obraz odświeża się co 2-2,5 sekundy, więc brakuje precyzji – ocenia dla „Faktu” Polaczek. A w 2 sekundy samolot może pokonać nawet kilkaset metrów.
Patrz też: Nowe fakty: Chcieli zamknąć lotnisko pod Smoleńskiem, ale bali się skandalu
Eksperci wojskowi także podkreślają ogromną przepaść między systemem RSL, który jest złomem wśród urządzeń a nowoczesnym sprzętem ILS. - System RSL działa tak: kontrolerzy mają wskaźnik, który pokazuje położenie samolotu w poziomie, i drugi, który pokazuje w pionie. Patrzą na to i podają pilotowi komendy, jak ma korygować lot. To system oparty na tym, co przekazuje kontroler, człowiek, więc ryzyko błędu jest duże – mówi „Faktowi” mjr Michał Fiszer, ekspert ds. lotnictwa.
Wygląda więc na to, że system RSL nie pozwala bezpiecznie sprowadzić samolotu na ziemię.