Takiego ataku kierowca BMW nie mógł przewidzieć! Do zdarzenia doszło w sobotę 27 lutego na drodze wojewódzkiej nr 618 od strony Wyszkowa do Pułtuska (woj. mazowieckie) po godz. 12.00. Czarne BMW serii 5 (F10) poruszało się z typową dla dróg w obszarze niezabudowanym prędkością, kiedy znienacka wybiegło z lasu stado rozpędzonych jeleni. Kierowca panicznie kopnął hamulec, jednak w tej sytuacji nie było już szans na uniknięcie kolizji.
Sprawdź: Drastyczny wypadek, Audi do kasacji. Wszystko przez sarnę na drodze
Cudem uszedł z życiem
O ile trzy jelenie zdążyły jeszcze przebiec przed samochodem, tak kolejne trzy uderzyły w auto z dużą prędkością. Jeden jeleń wręcz wylądował całą masą ciała na klapie bagażnika, po czym uciekł w podskokach. Kierowca niemieckiej limuzyny miał wiele szczęścia, że żadna zwierzyna nie wpadła mu do kabiny przez szybę. Przy tak ogromnej sile to mogłoby skończyć się tragedią.
Zobacz: Wypadek z udziałem zwierzęcia – kto wypłaci odszkodowanie?
Warto też zaznaczyć, że przy spotkaniu z innym samochodem wszystko potoczyłoby się inaczej. Solidna, blisko 2-tonowa limuzyna świetnie odparła atak, jednak nie obeszło się bez strat. Z nagrania można wywnioskować, że cały przedni błotnik wraz z maską i klapą bagażnika będą wymagać kosztownej naprawy.