Policja bada przyczyny wypadku, ale relacje świadków pomagają nakreślić ogólny obraz sytuacji. Mrożące krew w żyłach zdjęcia pokazują doszczętnie spalony wrak Corvette C5, której kierowca brał udział w ulicznym wyścigu. Zdaniem funkcjonariuszy, amerykańskie coupe z 1998 roku miało w momencie wypadku jechał niecałe 200 km/h!
Sprawdź: Uliczny wyścig zakończył się dzwonem. Audi pędziło pod prąd - WIDEO
Biorąc pod uwagę opis sytuacji i zdjęcia, którymi mundurowi podzielili się na facebooku, aż trudno uwierzyć, że w zdarzeniu nikt nie zginął. Z relacji służb wynika, że kierowca odniósł poważne obrażenia zagrażające życiu i został wyciągnięty z wraku, a pasażer doznał tylko lekkich ran, które pozwoliły mu samodzielnie opuścić rozbitą Corvette. Policjanci podkreślają, że obie osoby znajdujące się na pokładzie miały zapięte pasy bezpieczeństwa.
Corvette C5 wymaga doświadczonego kierowcy
Chevrolet Corvette C5 to czystej krwi amerykański muscle car z silnikiem V8 pod maską. 5.7-litrowa jednostka o mocy (w zależności od wersji) od 345 do 405 KM zapewnia mu świetne osiągi, ale za kierownicą takiego auta trzeba panować nie tylko nad momentem obrotowym na tylnej osi. Ważna jest również wyobraźnia i rozsądek, których najprawdopodobniej zabrakło w tej sytuacji.