Nazwa Camry to już marka. Na przełomie ponad 35 lat obecności na rynku japoński sedan sprzedał się w liczbie ponad 700 000 egzemplarzy. Wynik ten mówi sam za siebie. Camry pokochali szczególnie amerykańscy oraz dalekowschodni klienci. Na polskim rynku model ten zdecydowanie nie był bestsellerem, ale bez wątpienia kojarzył się z klasą, prestiżem oraz typową japońską solidnością. Europejskie perypetie Toyoty Camry nie przypominają pysznego tortu sukcesu. Kilka pierwszych generacji oferowanych było globalnie by wraz z debiutem piątej wariacji japońskiego sedana Toyota zapomniała o Europie. Teraz, Camry powraca odważnie licząc, że będzie to powrót w wielkim stylu.
WIDEO - taka jest nowa Toyota Camry
Typowo i do bólu klasycznie
Nowa Camry zastępuje znanego, cenionego, ale mocno wysłużonego już Avensisa. Avensisa, który pod koniec swojego cyklu życia nie miał już praktycznie żadnych argumentów pozwalających na równą walkę z bardzo silną i dużo bardziej nowoczesną konkurencją. Pomimo tego, że prezentowany samochód jest autem wyraźnie większym od schodzącego z motoryzacyjnej sceny Avensisa, Japończycy widzą w nim rywala dla Passata i spółki. Zapędy do klasy premium? O tym na szczęście nikt w Toyocie nawet nie szepcze. Od tego jest bliźniaczy Lexus ES - KLIKNIJ i ZOBACZ.
Testowaliśmy: Toyota Prius Plug-in Hybrid Prestige: bardzo eko
Nowa Camry mierzy 4885 mm długości, 1840 szerokości oraz 1445 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi pokaźne 2825 mm. To najlepsze cyferki w klasie. Stylistyka zewnętrzna? Typowo japońska. Bez krzty polotu, fantazji i czy fanaberii. Ot, zwykły w świecie sedan, który nie zwraca na siebie uwagi na ulicy. Chociaż z ręką na sercu przyznam, że kilku kierowców innych Toyot obejrzało się za nową Camry, którą testowałem.
Subiektywnie powiem, że wygląd zewnętrzny opisywanego samochodu mnie nie urzeka. Fakt, sedan Toyoty nie wygląda kontrowersyjnie, a zarazem trafia w gustach swoich wieloletnich fanów i klientów. Typowe auto, do którego wsiadamy przed podróżą, wysiadamy po podróży i... zapominamy o jeździe. A propos wsiadania...
Przestrzeń i klasa
Jeśli zajmiecie już miejsce we wnętrzu nowej Camry, będziecie mogli zachłysnąć się dostępną przestrzenią. Nie ważne czy usiądziecie na przednich obfitych i bardzo wygodnych fotelach, czy na tylnej równie wygodnej kanapie. Topowy sedna Toyoty w każdym rzędzie ma do zaoferowania warunki podróży godne pierwszej klasy. Jest wygodnie i komfortowo. Jedynie większy niż w innych modelach Toyoty tunel środkowy zabiera miejsce na nogi osobie siedzącej po środku tylnej kanapy.
Przeczytaj: Toyota Prius+ 1.8 Hybrid E-CVT Prestige: rodzinna hybryda
Przekonująco prezentuje się także bagażnik. Ma 500 litrów pojemności i regularne kształty. W praktyce sprawia wrażenie większego niż faktycznie jest. Minus za nieosłonięte zawiasy wnikające do wnętrza oraz praktyczny brak wykończenia sufitu bagażnika. Membrany głośników znajdujących się w tylnej półce nie są niczym osłonięte! Uszkodzenie jednego z głośników świetnego systemu JBL wyprodukowanego specjalnie dla tego modelu Toyoty może być bardzo kosztowne.
Obfite wyposażenie
W samych superlatywach można wypowiadać się na temat wyposażenia, jakie dba o bezpieczeństwo oraz umila każdą podróż. Do testu trafiła najbogatsza odmian Executive wzbogacona o pakiet VIP. Wymagający nie małej dopłaty 18 000 zł pakiet zawiera tak zwany multimedialny podłokietnik tylnej kanapy. Dzięki niemu osoba siedząca z tyłu może poczuć się jak VIP sterując swoją strefą klimatyzacji, radiem oraz elektryczną roletą tylnej szyby.
Testowaliśmy: Toyota Auris Touring Sports 1.8 Hybrid Freestyle
Kierowca oraz osoby siedząca obok niego także nie powinni narzekać. Do ich dyspozycji są elektrycznie sterowane fotele, elektrycznie sterowana kierownica, wspomniany już wcześniej system grający JBL oraz szereg opcji multimedialnych obsługiwanych przez dotykowy ekran z fizycznymi klawiszami funkcyjnymi. Chociaż przyznam szczerze, że w kategorii multimediów Toyota zatrzymała się kilka lat temu. Co prawda nowa Camry posiada nawigacje, opcję online oraz może być moblinym hot-spotem, ale poziom grafiki całego systemu oraz jego obsługa wymagają odświeżenia. Łączności z urządzeniami mobilnymi typu Android Auto i Apple CarPlay również brak.
Ogólne odświeżenie przeszedł natomiast rysunek kokpitu. Z jednej strony mamy tu, podobnie jak i na nadwoziu do czynienia z do bólu klasyczną Toyotą, ale z drugiej deska rozdzielcza posiada atrakcyjny dla oka finezyjny motyw. Nie zabrakło także typowego dla Japończyków ”udawanego drewna” oraz nieudawanej skóry. Jakość wykonania? Dobra. Większość materiałów jest przyjemnych w dotyku, ale twardy plastik także bez problemu znajdzie każdy, kto usiądzie we wnętrzu nowej Camry.
Polecamy test: Toyota Corolla Hatchback 2.0 Hybrid 180 KM e-CVT
Do topowej japońskiej limuzyny oferowanej na starym kontynencie nie dotarły jeszcze cyfrowe zegary. Takie rozwiązanie można już spotkać np. w nowej Corolli oraz równie nowej RAV4. Prędkościomierz w Camry jest klasyczny, analogowy. Obrotomierz? Obrotomierza nie ma. Jak w typowej hybrydzie Toyoty jego miejsce zajmuje również analogowy wskaźnik sposobu pracy układu napędowego.
Ekologia rządzi!
Jeśli Toyotę Camry kojarzycie głównie ze złotych znaczków V6 na tylnej klapie starszych generacji, w przypadku najnowszego wcielenia możecie poczuć lekki zawód. V6 pod maską topowej japońskiej limuzyny z Japonii występuje. Ale jest ono dostępne tylko na rynku amerykańskim. Europejczycy, a co za tym idzie także Polacy, muszą zadowolić się odmianą hybrydową i w tej kwestii Toyota nie daje klientom innego wyboru. Czy jest czego żałować?
Sprawdziliśmy: Tak zmieniła się Toyota RAV4 Hybrid - TEST
Testowane auto posiada 2.5-litrowy silnik benzynowy R4 wspomagany silnikiem elektrycznym. Łączna moc systemowa wynosi 218 KM. Napęd przenoszony jest na przednią oś przez znaną i nie przez wszystkich lubianą przekładnię e-CVT. Osiągi? 8,3 sekundy niezbędne do osiągnięcia pierwszych 100 km/h. Malo imponująca wydaje się być jednak prędkość maksymalna wynosząca 180 km/h. Jednak jazda z taką prędkością i tak w naszym kraju jest niedozwolona. Swego rodzaju ciekawostką jest fakt, że taki sam układ napędowy można spotkać w Toyocie RAV4 oraz w nowym Lexusie ES300h.
Komfort ponad wszystko
Jazda nową Toyotą Camry jasno daje do zrozumienia, co było priorytetem przy tworzeniu tego samochodu. Japońska limuzyna jest komfortowym autem. Bardzo komfortowym. Zawieszenie jest dość miękko skalibrowane i co równie ważne pracuje cicho i kulturalnie. Każde ubytki w jezdni, każde niedoskonałości podłoża są świetnie niwelowane. Haczyk? Nie oczekujcie po tym wozie sportu. Camry nie jest i nie chce być sportową limuzyną.
Przeczytaj też: Toyota Yaris wyrosła na drapieżnego hot-hatcha
Osiągi są zwyczajnie w porządku. Auto żwawo reaguje na dodanie gazu. Mocy jest odpowiednio dużo na bezproblemowe wyprzedzanie nawet w granicach prędkości autostradowych. Tak naprawdę poruszanie się testowanym samochodem nie budzi większych emocji. Ba, nie budzi jakichkolwiek emocji. Cisza, spokój i komfort. Chcecie czegoś więcej? Zerknijcie w stronę GT86 lub GR Supry!
Standardowo do dyspozycji kierowcy są cztery tryby pracy układu napędowego – Eco, Normal, Sport oraz EV. Nazwy tych trybów są bardzo wymowne i mówią tak naprawdę wszystko. Więcej na temat ich działania oraz na temat średniego spalania jakie udało mi się osiągnąć dowiedziecie się z tego artykułu - KLIKNIJ i SPRAWDŹ.
Przeczytaj też: 7 powodów, dlaczego Toyota Corolla Touring Sports Hybrid jest lepsza od Aurisa Touring Sports Hybrid
Kilka słów warto poświęcić planetarnej przekładni e-CVT. Przyznam, że nie jest to moja ulubiona skrzynia biegów, chociaż płynność jej działania jest nie do przecenienia. Czy Camry, jak większość innych hybrydowych Toyot wyje w niebogłosy przy dłuższym wciśnięciu pedału gazu do oporu? Tak, w jej przypadku w takiej sytuacji silnik także ciągle pracuje na równych wysokich obrotach. Jednak japońscy specjaliści zadbali o bardzo dobre wyciszenie wnętrza. Ta niełatwa sztuka udała im się do tego stopnia, że przekładnia e-CVT przestała we mnie budzić jakiekolwiek negatywne odczucia.
Cena i podsumowanie
141 900 zł - dokładnie tyle trzeba wydać, aby stać się posiadaczem nowej Toyoty Camry. Czy to dużo? Patrząc na początkowe ceny aut konkurencji, które krążą wokół kwoty 100 000 zł, cena limuzyny Toyoty wydaje się wręcz zaskakująco wysoka. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że każda nawet podstawowa Camry jest wyposażona w mocny i oszczędny napęd hybrydowy, wówczas kwota 141 900 zł okaże się bardzo konkurencyjną propozycją. Tym bardziej, że sedanów klasy średniej z napędem hybrydowym jest na naszym rynku, jak na lekarstwo.
Tak naprawdę jedynie odświeżony niedawno Ford Mondeo Hybrid jest godnym konkurentem Camry. Cena amerykańskiego wozu w wersji ekologicznej to 141 599 zł. Teoretycznie Camry celuje także w klientów Passata, Mazdy 6 oraz Opla Insignii. Jednak w przypadku tych aut hybryd nie uświadczymy. Biorąc za priorytet stosunek osiągów do średniego spalania alternatywą mogą być wysokoprężne wersje wyżej wymienionych samochodów. Jednak w myśl zasady "Stop Smog, Go Hybrid" Toyota brzydzi się wręcz takimi porównaniami.
Przeczytaj też: Toyota GR Supra 3.0 R6 Turbo 8AT - TEST, OPINIA
Jako ciekawostkę podam jeszcze cenę bliźniaczego Lexusa ES300h z identycznym układem napędowym. Japońska limuzyna z bardziej nobliwym znaczkiem na masce kosztuje od 214 900 zł. To o 35 000 zł więcej od testowanej i wyposażonej w absolutnie wszystkie udogodnienia Toyoty Camry!
Czy prezentowany samochód jest najlepszym autem w swojej klasie? Nie. Czy prezentowane auto ma szanse na rynkowy sukces? Tak! Już od dłuższego czasu Toyota stara się czynić ze swoich hybrydowych napędów jedną z największych cnót. Camry nie jest wyjątkiem od tej reguły. Dzięki zastosowaniu sprawdzonej technologii japońska limuzyna okazuje się niesamowicie wręcz oszczędnym samochodem (szerzej o wynikach średniego spalania piszemy w tym tekście - KLIKNIJ i SPRAWDŹ). Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to najbardziej oszczędne auto w swoim segmencie biorąc pod uwagę stosunek osiągów do średniego apetytu na paliwo. Na dodatek, do tej jakże cenionej i bardzo pozytywnej cechy Camry dorzuca bogate wyposażenie, przestronne wnętrze oraz bardzo komfortowe zawieszenie. Jeśli właśnie takich cech szukacie i oczekujecie ich od nowego auta, topowy sedan Toyoty może być dla was idealną propozycją.
Toyota Camry 2.5 Hybrid Dynamic Force - dane techniczne
SILNIK | R4 16V benzyna + silnik elektryczny |
Pojemność | 2487 cm3 |
Moc maksymalna | 131 kW/ 176 KM przy 5700 obr./min + silnik elektryczny Łączna moc 218 KM |
Maks moment obrotowy | 221 Nm przy 3600-5200 obr./min. |
Prędkość maksymalna | 190 km/h |
Przyspieszenie 0-100km/h | 8,3 s |
Skrzynia biegów | automatyczna e-CVT |
Napęd | na przednie koła |
Emisja spalin | 126 g/km |
Zbiornik paliwa | 49 l |
Katalogowe średnie zużycie paliwa | 5,2-5,6 l |
Długość | 4885 mm |
Szerokość | 1840 mm |
Wysokość | 1445 mm |
Rozstaw osi | 2825 mm |
Masa własna | 1595 kg |
Pojemność bagażnika | 524 l (500 l z pakietem VIP) |
Hamulce przód/ tył | tarczowe wentylowane/ tarczowe |
Zawieszenie przód | kolumny McPhersona |
Zawieszenie tył | wielowahaczowe |
Opony przód i tył (w modelu testowym) |
225/45 R18 |
Nowe buty bez wydawania fortuny! Sprawdź asortyment na Renee rabaty.