Krzysiek wsiadł po pijaku do auta i zabił swojego kuzyna 36-letniego kuzyna! Dramat pod Kcynią
- Oni nie wracali razem. Po prostu on go spotkał i - jak nam tłumaczył - postanowił go podwieźć - mówi w rozmowie z "Super Expressem" prokurator Grażyna Pawlaczyk, szefowa Prokuratury Rejonowej w Szubinie. To ta prokuratura nadzoruje postępowanie w sprawie wypadku drogowego, do jakiego doszło 1 października w miejscowości Studzienki koło Kcyni. - Zgłoszenie o wypadku na drodze W 241 dyżurny policji otrzymał przed godziną 18:00. Na miejsce skierowano wszystkie służby ratunkowe, a okoliczności wypadku wyjaśniali kryminalni i policjanci ruchu drogowego. Jak wstępnie wiadomo, kierujący fordem kuga, jadąc w stronę Kcyni, z nieustalonych przyczyn zjechał na pobocze, gdzie po przejechaniu kilkudziesięciu metrów ford „dachował” - czytamy w policyjnym komunikacie.
KLIKNIJ w poniższą galerię i zobacz zdjęcia z wypadku
Tragiczny wypadek w Studzienkach. Nie żyje pasażer
Autem podróżował 36-letni pasażer, który na skutek obrażeń doznanych w wypadku, zmarł. Sprawca zdarzenia, 37-letni miał miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu i po badaniach w szpitalu trafił do policyjnego aresztu. - Kierowcy forda nic się nie stało. On z tego wypadku wyszedł o własnych siłach. Nie miał nawet stłuczenia - mówi nam nieoficjalnie jeden z policjantów drogówki który przyjechał na miejsce zdarzenia. Prokuratura postawiła kierowcy forda zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu. Krzysztofowi S. grozi za to do 12 lat więzienia.
W poniedziałek, 3 października sąd rejonowy zajmował się wnioskiem prokuratury w sprawie jego tymczasowego aresztu. Dziennikarze "Super Expressu" byli obecni przy tym, jak policjanci doprowadzali Krzysztofa S. na przesłuchanie do prokuratury. Nie chciał z nami rozmawiać. - Sąd przychylił się do naszego wniosku i wobec podejrzanego zastosował areszt na trzy miesiące - mówi nam prokurator Grażyna Pawlaczyk. - Tak to prawda. Sprawca i poszkodowani to rodzina. To kuzyni - dodaje prokurator Pawlaczyk