35-latek dostawczym fordem wiózł pieczywo. Auto zapaliło się na tzw. starej trójce niedaleko Trzebiszewa. W trakcie jazdy kierowca zauważył, że spod maski wydobywa się dym. Postanowił szybko zjechać na pobliski parking leśny. Początkowo sam próbował gasić pożar, ale gdy zorientował się, że ogień się rozprzestrzenia, zadzwonił po straż pożarną. Z ogniem walczyły trzy zastępy strażaków, a cała akcja trwała kilkadziesiąt minut. Poza samochodem, spalił się też ar ściółki leśnej.
Według wstępnych ustaleń - jak informuje Dariusz Rzepecki, oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Międzyrzecz - doszło do zwarcia instalacji elektrycznej. Do groźnego zdarzenia doszło w czwartkowy poranek.