Przypomnijmy - ta tragedia rozegrała się w jednym z bloków na Osiedlu Wyzwolenia w Turku. Około godziny 13.00. dyżurny policji został poinformowany o awanturze domowej. Patrol znalazł w mieszkaniu dziecko z licznymi z ranami kłutymi. Przeprowadzona reanimacja nie przyniosła rezultatu, chłopiec zmarł na miejscu.
Policja zabezpieczyła narzędzie zbrodni oraz zatrzymała Macieja J., który zaatakował swojego młodszego braciszka.
- W pokoju włączony był telewizor z dziecięcą grą, a Maciej po wszystkim spokojnie siedział na kanapie - opisuje chwile po zbrodni Rafał U., sąsiad, który został zaalarmowany o tragedii przez babcię chłopców, która opiekowała się nimi pod nieobecność pracującej matki. - Gdy ja reanimowałem Adama, Maciej siedział obok na kanapie i był dziwnie spokojny, wyciszony, jakby w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego, co się stało - wspomina.
ZOBACZ: Brat morderca żegna swoją ofiarę. Wstrząsająca zbrodnia w wielkopolskim Turku
Maciejowi J. została pobrana krew. Od razy jednak udało się ustalić, że 19-latek był trzeźwy. Późniejsze wyniki badań nie potwierdziły obecności środków odurzających, co wcześniej przypuszczano. Śledczy skupili się więc na ocenie stanu zdrowia psychicznego chłopaka.
Jak informują Fakty Kaliskie, w miniony piątek do Sądu Okręgowego w Koninie trafił wniosek o umorzenie postępowania. – A także orzeczenie wobec podejrzanego środka zabezpieczającego, polegającego na umieszczeniu go w odpowiednim zakładzie leczenia psychiatrycznego – powiedziała portalowi Aleksandra Marańda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koninie.
Jak wyjaśnia Marańda, podstawą do podjęcia takiej decyzji była opinia zespołu biegłych psychiatrów, którzy orzekli, iż w chwili popełnienia czynu podejrzany miał całkowicie zniesioną poczytalność i zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, iż może ponownie dopuścić się takiego czynu.