Rzeczniczka praw dziecka składa wniosek ws. 14-letniego Alexa
Rzeczniczka praw dziecka podjęła kolejną decyzję ws. 14-letniego Alexa, domniemanej ofiary wykorzystania seksualnego. Monika Horna-Cieślak już wcześniej wystąpiła do sądu rodzinnego i do Prokuratury Rejonowej w Wieliczce o akta sprawy, a do tego skierowała pisma do szkoły chłopca i Małopolskiego Kuratorium Oświaty. Po analizie powyższych dokumentów złożyła wniosek w Prokuraturze Krajowej o "dokonanie oceny prawidłowości czynności nadzorczych wykonanych przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie oraz odmowy wszczęcia postępowania przez Prokuraturę Rejonową w Wieliczce".
- Moje ogromne zaniepokojenie budzi koncentracja organów ścigania na zachowaniu osób małoletnich, a nie na obowiązkach, jakie spoczywały na dorosłych zobowiązanych do udzielania pomocy i wsparcia dzieciom. Taki sposób dokonania oceny stanu faktycznego jest niezgodny z poszanowaniem praw dzieci, bo przerzuca odpowiedzialności na nie w sytuacji, gdy sprawa dotyczy postaw dorosłych - mówi Horna-Cieślak cytowana przez stronę internetową Rzecznika Praw Dziecka. Dalsza część tekstu poniżej.
Chłopiec wykorzystany przez rówieśnika z klasy?
W uzasadnieniu swojej decyzji rzeczniczka praw dziecka podkreśla, że pracownicy szkoły nie zawiadomili sądu rodzinnego ani policji. Nie zrobili tego mimo uzyskania informacji o sytuacjach mogących wypełniać znamiona czynu zabronionego lub świadczyć o demoralizacji czy choćby o zagrożeniu dobra dziecka. Zdaniem Hornej-Cieślak pracownicy szkoły nie dochowali w ten sposób obowiązków postępowania określonych w szkolnej procedurze w przypadku sytuacji zagrażających dobro dzieci.
- Zebrane dowody wskazują też – zaznacza RPD – że doszło do zaniedbań obowiązków wynikających m.in. z art. 55 ust. 2 pkt 6 i art. 68 ust. 1 pkt 6 Prawa oświatowego - czytamy w komunikacie rzeczniczki praw dziecka.
Cała Polska usłyszała, co miało spotkać 14-letniego Alexa, gdy ten opowiedział o wszystkim na spotkaniu Donalda Tuska z mieszkańcami Krakowa w dniu 3 kwietnia br.
- To się stało na zielonej szkole, gdy byłem w szóstej klasie. Zostałem wykorzystany przez mojego rówieśnika z klasy. Powiedziałem o tym mojej wychowawczyni z klasy, pani pedagog i dyrektorce. Wie pan, co oni wtedy zrobili? Nic nie zrobili totalnie – powiedział chłopiec.