Siostra dziennikarza usnęła przy zapalonej świeczce. Później sprawy potoczyły się bardzo szybko. - Siostra przebudziła się, gdy stolik, na którym stała świeczka, już się palił, zajęta była też pościel. Później pożar rozprzestrzenił się na całe mieszkanie - opisuje Piotr. Katarzyna (siostra - przyp. red.) wybiegła z domu, tak jak stała. W pożarze straciła wszystko, w tym ogromną kolekcję książek, które uwielbia czytać. Z rzeczy Piotra zachowały się cztery kartony. Jednak są to głównie pamiątki albo stare notatki jeszcze z czasów studenckich. To, co najpotrzebniejsze, poszło z dymem.
Czytaj też: Balice: Zatrzymano nielegalnych migrantów z Iranu. Podrobione dokumenty kupili u przemytnika w Grecji
Piotr nigdy nie odmawiał pomocy innym. Od kilkunastu lat działa w sztabie WOŚP przy Gazecie Krakowskiej, który sam zakładał razem z siostrą. Dlatego kiedy okazało się, że potrzebuje pomocy, grupa osób od razu się do niego zgłosiła. A rąk do pracy potrzeba, bo zniszczone zostało absolutnie wszystko. - W tym mieszkaniu poza gołymi ścianami, nie ma absolutnie niczego. Bez tynków, bez podłogi, bez sufitów, bez instalacji. Nie ma także okien. Do odbudowania jest absolutnie wszystko - opisuje Piotr.
Znajomi Piotra utworzyli wirtualną zbiórkę. Na Facebooku działa też grupa "Pomoc Pożar Prokocim", gdzie najpotrzebniejsze informacje może znaleźć każdy, kto chce pomóc w odbudowaniu mieszkania.
Link do wirtualnej zrzutki znajdziecie TUTAJ
Posłuchaj rozmowy z Piotrem Błońskim, dziennikarzem który stracił mieszkanie: