Horror psów w Olsztynku
Inspektorzy OTOZ Animals w Olsztynie, zajmującego się ochroną zwierząt, jadąc na interwencję do pobliskiego Olsztynka, nie spodziewali się, że na miejscu zastaną aż tak przerażający widok. Moment przyjazdu na miejsce interwencji nazwali wymownie "dniem zbawienia dla 4 psów".
"Zbawienie" przyszło w niedzielę (26 lipca). Wcześniej była katorga i cierpienie. - W mieszkaniu zastaliśmy 3 psy pozamykane w małych miskach, na miskach metalowe przęsła, a na nich cegła do obciążenia - relacjonują swój pobyt w Olsztynku inspektorzy z OTOZ Animals.
Na tym nie koniec dramatu czworonogów. - Czwarty pies przywiązywany był łańcuchem przybitym do ściany - napisali obrońcy zwierząt. - To starsza sunia, która ma deformację czaszki, chore oko i ucho oraz cała zgolona na łyso z licznymi zacięciami, a na karku wygojona rana.
Część psów już w schronisku
Wygolone były wszystkie psy. Właściciele mieli dawać wodę zwierzakom tylko po spacerze. Psy tak bardzo pragnęły wody, że na miskach były widoczne ślady ich pazurów, domagających się choć odrobiny wody.
Postawa właścicieli czworonogów była zatrważająca. Nie mieli sobie nic do zarzucenia. Stwierdzili nawet, że kochają swoje psy. Okazało się, że było ich więcej niż 4. Następny 4 znajdowały się nieopodal miejsca interwencji i również wyglądały na zaniedbane. Niestety, tylko połowa z ośmiu zaniedbanych psów trafiła do schroniska. OTOZ Animals zapowiadają, że o 4 pozostałe psy będą walczyć z Urzędem Gminy w Olsztynku.
Niestety, to nie pierwszy przypadek na Warmii i Mazurach w ostatnim czasie, kiedy to obrońcy zwierząt ratują psy przed bestialstwem ich właścicieli. Słynna na cała Polskę była akcja ratunkowa w Radysach. Z kolei w Białej Piskiej 42-letni mężczyzna trzymał kilkanaście zagłodzonych zwierząt, brudnych od błota i własnych odchodów.