- Już dawno nie było tak zimno - mówi pan Ryszard, 60-letni rolnik z miejscowości Niedźwiedzie (woj. warmińsko-mazurskie). - Musiałem odpalić piec kaflowy, abyśmy z żoną nie zamarzli.
Spalił materac, żeby się ogrzać
Srogie zimy w ostatnich latach omijały Polskę. Niedawno nad Wisłę dotarła jednak "Bestia ze Wschodu". Przez kilka dni temperatura utrzymywała się na poziomie kilkunastu stopni poniżej zera. - Ostatnio w piecu kaflowym paliłem dwa lata temu - wspomina pan Ryszard. - 21 stycznia mróz był tak srogi, że nie szło wytrzymać.
Żeby się ogrzać, pan Ryszard postanowił... spalić w piecu materac. - Zabrałem materac z łóżka i pociąłem go na kawałeczki. Kiedy w piecu podpaliłem gazetę i te gąbki momentalnie chatę opanował dym - opowiada mężczyzna.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Tym razem mu się nie upiekło! Pijany piekarz piekł ciastka. Miał 3,5 promila
Brat doniósł na brata policji
Dym zwrócił uwagę brata pana Ryszarda. - Brat zleciał z góry i zaczął się wydzierać. Powiedziałem mu "Wolnoć, Tomku, w swoim domku", a ten wezwał na mnie policję - opowiada rolnik.
- Z tego zimna wypiłem sobie naleweczkę z wiśni, a ci jak jakieś zwierzę zabrali mnie na komisariat i wsadzili za kraty. Nad ranem wypisali mi mandat i wypuścili do domu - dodaje pan Ryszard, który "naleweczki z wiśni" musiał wypić całkiem dużo, ponieważ policyjny alkomat pokazał blisko 2 promile alkoholu w organizmie podczas policyjnej interwencji.
CZYTAJ TEŻ: Wonder Woman służy w policji! Piękna policjantka ze Szczytna trudnych akcji się nie boi [GALERIA]
Dym kłębił się w domu, nie było nic widać
Co o sprawie zadymionego domu w Niedźwiedziach mówi policja? Dyżurny szczycieńskiej komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie od zaniepokojonego 51-letniego mieszkańca gminy Szczytno.
- Mężczyzna oświadczył, że jeden z lokatorów zajmowanego przez nich wspólnie mieszkania rozpalił nieużywany od blisko 2 lat piec kaflowy, który zadymił cały budynek. Zgłaszający dodał, że 60-latek nie reaguje na prośby zaprzestania palenia w piecu i zamyka też okna, które zostały pootwierane celem wywietrzenia pokoi - relacjonuje Komenda Powiatowa Policji w Szczytnie.
Skierowany na miejsce patrol potwierdził zgłoszenie. Pomieszczenia były tak zadymione, że nie było nic widać i nie dało się swobodnie oddychać. Policjanci wspólnie ze zgłaszającym zaczęli ponownie otwierać okna, a 60-latek je zamykał twierdząc, że wszystko jest w porządku.
Pan Ryszard nie widział nic złego w swoim postępowaniu. Mundurowi poinformowali go, że odpowie za naruszenia przepisów Ustawy o odpadach. Art. 191 Ustawy o odpadach „mówi”:, „Kto, wbrew przepisowi art. 155 miejsce termicznego przekształcania odpadów, termicznie przekształca odpady poza spalarnią odpadów lub współspalarnią odpadów podlega karze aresztu lub grzywny”.