PlusLiga wraca do Olsztyna
Drużyna Indykpolu AZS Olsztyn nie ma wiele czasu na regenerację przed piątkowym meczem. We wtorek akademicy grali z PGE Skrą Bełchatów w ćwierćfinale Pucharu Polski i przegrali 1:3. – Mimo że przegraliśmy, to uważam, że możemy z tego meczu wyciągnąć kilka pozytywnych rzeczy – zauważa Paolo Montagnani, trener Indykpolu AZS Olsztyn. – Mieliśmy dobrą atmosferę w drużynie, graliśmy dobrze w siatkówkę i mieliśmy swoje szanse na zwycięstwo. Jestem jedynie zawiedziony naszą postawą w czwartym secie. Graliśmy punkt za punk,a oczekiwanie na decyzję sędziów, gdy trwał challenge, wybiło nas z rytmu.
Tygodnie czekania na zwycięstwo
Indykpol AZS Olsztyn ostatni ligowy mecz wygrał 2 grudnia. Na wyjeździe akademicy pokonali 3:2 Visłę Bydgoszcz. Jeszcze dłużej na ligowy triumf czeka Aluron Virtu CMC Zawiercie. 26 listopada "Jurajscy Rycerze" ograli 3:0 Ślepsk Suwałki.
Patrząc na ligową tabelę, uwzględniając tylko pięć ostatnich meczów, ekipa z Zawiercia jest najsłabsza. AZS zajmuje w takim zestawieniu dwunaste miejsce, czyli trzecie od końca. Obie drużyny będą więc traktować piątkowy mecz jako dobrą okazję do przełamania. AZS i Aluron są też sąsiadami w ogólnej tabeli PlusLigi. Olsztynianie są na szóstym miejscu (19 punktów), a siatkarze z Zawiercia na siódmej pozycji (18 punktów).
Zespołowi w Zawiercia humory poprawił z pewnością awans w europejskich pucharach. Śląska drużyna wyeliminowała bułgarski Hebar Pazardżik w 1/16 finału Pucharu Challenge, dwukrotnie pokonując rywala.
Problemy zdrowotne akademików
W piątek kibice powinni spodziewać się długiego meczu. Obie drużyny do tej pory dwukrotnie grały ze sobą w hali Urania i za każdym razem spotkania kończyły się w tie-breaku. Sympatyków olsztyńskich siatkarzy martwić powinno też to, że na pięć meczów z "Jurajskimi Rycerzami", ich ulubieńcy wygrali tylko raz. Początek piątkowego starcia o godz. 20:30.
Ponadto AZS zmaga się z kłopotami kadrowymi. Wciąż nie w pełni sił jest Czech Jan Hadrava. Chory Wojciech Żaliński nie grał we wtorkowym meczu Pucharu Polski ze Skrą Bełchatów. Skutki gry w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich wciąż może też odczuwać Irańczyk Seyed Mousavi. – W środę przeprowadziliśmy krótki trening na siłowni dla tych, którzy w mniejszym stopniu brali udział we wtorkowym meczu. W czwartek wszyscy razem odbyliśmy jeden trening – wylicza trener Montagnani.