Rocznica porwania Krzysztofa Olewnika. Jego gehenna trwała prawie 2 lata
Dwadzieścia jeden lat temu doszło do porwania Krzysztofa Olewnika, który został później zabity. Mężczyznę uprowadzono z jego własnego domu w Świerczynku pod Drobinem, po tym jak zakończyła się tam impreza m.in. z udziałem policjantów z Płocka. Do zdarzenia doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 r. 25-letniego mężczyznę, syna znanego przedsiębiorcy z regionu, przetrzymywano w zamknięciu, w urągających ludzkiej godności warunkach, przez kolejne blisko 2 lata. Porywacze zażądali najpierw okupy w wysokości 300 tys. dolarów, ale po wielomiesięcznych negocjacjach z przestępcami, w które były zaangażowane m.in. organy ścigania, do przekazania pieniędzy doszło dopiero 24 lipca 2003 r. W ręce bandytów trafiło ostatecznie 300 tys. euro, które zostały zrzucone w torbie z Trasy AK na ulicę Gwiaździstą w Warszawie, gdzie sprawcy wywiercili dziurę w barierze dźwiękochłonnej. Mimo to Krzysztofa Olewnika nie uwolniono, a 5 września tego samego roku został on zamordowany. Ciało ofiary znaleziono w lesie w pobliżu miejscowości Różan pod Ostrołęką.
Kto porwał i zabił Krzysztof Olewnika? Przed sądem w Płocku ruszył kolejny proces
W tej sprawie aresztowano w sumie 12 osób, z czego wszystkie, poza jedną uniewinnioną, usłyszały wyroki, choć skala zarzutów była różna. Za zabójstwo Krzysztofa Olewnika zostali skazani: Sławomir Kościuk i Robert Pazik, którzy otrzymali kary dożywocia. Obaj mężczyźni i inny z grona przestępców, przywódca całej szajki Wojciech Franiewski, zostali znalezieni martwi w swoich celach - choć ten ostatni jeszcze przed usłyszeniem wyroku - gdzie mieli odebrać sobie życie. W tym roku w marcu ruszył natomiast kolejny proces ws. zbrodni, gdzie głównym, ale niejedynym oskarżonym jest Jacek K., przyjaciel Krzysztofa Olewnika: Płock. Zabójstwo Krzysztofa Olewnika. Stał za tym jego przyjaciel? Włodzimierz Olewnik wierzy w jego winę.
- Nie wiem, jak to będzie? Czy Jacek. K. zostanie skazany? Dla mnie dowody są jasne i dobitne - powiedział PAP ojciec zamordowanego.
Jego zdaniem były dwa powody porwania Krzysztofa Olewnika: działalność firmy KrupStal, którą jego syn prowadził razem z K., i fakt, że nie chciał robić za "słupa". Mężczyzna twierdzi, że od razu po porwaniu wymówiono mu kredyt, co miało doprowadzić do upadku znanego przedsiębiorstwa wędliniarskiego, które do tej pory prowadzi.
- Nadal ta ława oskarżonych jest za krótka. Nie ma decydentów - dodaje w rozmowie z PAP Olewnik, który w toczącym się procesie przed Sądem Okręgowym w Płocku procesie pełni funkcję oskarżyciela posiłkowego.
Mimo upływu lat przedsiębiorcy trudno jest pogodzić się ze śmiercią syna. - Byłem bardzo mocno zżyty z synem i on ze mną - mówi PAP. Tymczasem Jacek K. nie przyznaje się do winy: Proces ws. śmierci Krzysztofa Olewnika. "Kochałem go jak brata". Wśród oskarżonych jego przyjaciel i prezes spółdzielni z Warszawy.