Studzieniec. Trzech ZABIŁ piorun. Dwóch zmarło z powodu ran. Pozostałych ratował bohater z Płocka
O sprawie napisał Extra Sierpc, powołując się na "Kurjer Warszawski". 18 czerwca 1931 r. w Studzieńcu pod Sierpcem rozegrała się tragedia, w wyniku której życie straciło 5 osób, a kolejne 37 zostało rannych. Ofiar mogło być więcej, gdyby nie postawa porucznika Jana Płosso z 4. Pułku Strzelców Konnych Ziemi Łęczyckiej stacjonującego w Płocku. To on prowadził tego dnia wykład dla uczestników obozu przysposobienia wojskowego, gdy nad okolicą rozpętała się burza. 115 osób postanowiło się przed nią schronić w znajdującej się nieopodal stodole, gdzie wykład miał być kontynuowany. Okazało się to pomysłem najgorszym z możliwych.
Czytaj też: Płock. Nie żyje radny Tomasz Kolczyński. Wzruszający apel rodziny byłego wiceprezydenta
Jak informuje "Kurjer Warszawski", w budynek uderzył piorun, który zabił na miejscu trzech młodych mężczyzn - ich ciała były zupełnie zwęglone - raniąc wielu innych. W stodole momentalnie pojawił się ogień, który rozprzestrzeniał się tak szybko, że już po upływie kilku chwil krokwie obiektu zaczęły pękać, waląc się na głowę wszystkich osób, które nie zdołały jeszcze uciec przed pożarem. Pułkownik Płosso z Płocka nie miał jednak zamiaru zostawić nikogo w potrzebie.
- (...) wszczął od razu akcję ratunkową, wynosząc z narażeniem na spalenie się żywcem osłabionych, ogłuszonych i poranionych chłopców z ognia. Wreszcie samorzutnie zorganizowana nadciągnęła pomoc z pobliskiego Sierpca. Bawiący na inspekcji komendant wojewódzkiej policji państwowej Tomanowski stanął na czele akcji ratunkowej. Policja, straż pożarna, właściciele taksówek i kto mógł spieszył na pomoc - czytamy w "Kurjerze Warszawskim".
Czytaj też: ZUS w Płocku płaci mu ASTRONOMICZNĄ emeryturę! Pracował na nią prawie 50 lat
Jak informuje "Kurjer Warszawski", poza trzema mężczyznami, których zabił piorun, niedługo po wydobyciu ze zgliszcz stodoły zmarło dwóch kolejnych. Siedem osób zostało ciężko rannych, a 30 odniosły lżejsze obrażenia, w tym poparzenia. Te ostatnie pojawiły się też na ciele pułkownika Płosso z Płocka, który mimo tego chciał dalej ratować poszkodowanych. Mężczyzna sam trafił do szpitala w ciężkim stanie.
Czytaj też: Brochów. Miał na jej punkcie obsesję. Zajechał drogę jej chłopakowi i wyjął siekierę. Grozi mu dożywocie
Jak informuje Extra Sierpc, ofiary wypadku w Studzieńcu pod Sierpcem to: 21-letni Edward Ostrowski z Kusek, gm. Rościszewo i 20-latkowie: Józef Gąsiorowski z Przyrodek, gm. Zieluń; Marian Sobolewski ze Szreńska, gm. Mostowo; Stanisław Gruźlewski z Małego Łącka, pow. działdowski; Artur Zakrzewski z Keczkowa, pow. działdowski. Wszyscy zostali pochowani 23 czerwca 1931 r. na cmentarzu w Sierpcu, gdzie do dziś znajduje pomnik z orłem w koronie i epitafium „Przechodniu idź i oznajmij, że tu leżymy posłuszni rozkazu ojczyzny”.
- U stóp trumien złożono 76 wieńców, a po zakończonej mszy rozwinął się kondukt prawie 2 km długości, nad którym łopotały barwne sztandary. Nadzwyczaj liczny udział publiczności, około 10 000 osób, jest dowodem wrażenia, jakie wywarł wypadek i współczucia dla jego ofiar - informuje Extra Sierpc, powołując się na "Żołnierza Polskiego".
Jak informuje Extra Sierpc, pułkownik Jan Płosso z Płocka, za ratowanie ofiar wypadku w Studzieńcu pod Sierpcem, został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a również biorący udział w akcji: plut. Józef Demczuk i plut. rez. Jan Małomiejski otrzymali Srebrne Krzyże Zasługi.
Czytaj też: Żuromin. Do zabicia jest tyle ptaków, że nie ma kto tego zrobić! Nie pomoże nawet wojsko