W niedzielę na termometrach było blisko 40 stopni. Taka aura niestety sprzyja wybuchaniu pożarów, których było mnóstwo. Największy z nich wybuchł w powiecie gostyńskim. Spaliło się tam około 200 hektarów zboża i ścierniska. W akcji udział brało 30 zastępów straży pożarnej. Ogień gaszony był także z powietrza. Sytuacja była bardzo napięta, ponieważ w pobliżu znajdował się duży zakład produkcyjny i stacja benzynowa.
Z kolei w Siedlcu (pow. wolsztyński) paliła się hala zakładów mięsnych o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych. Wewnątrz znajdował się sprzęt i samochody. Wszystko doszczętnie spłonęło.
W Konarzewie koło Poznania zapaliło się zboże. W akcji brało udział 20 zastępów. Ogień udało się szybko opanować, ale straty są ogromne. Według szacunków pożar strawił około 100 hektarów.
W niedzielę paliło się także w Poznaniu. Pożar wybuchł nad brzegiem Warty w okolicach mostu Lecha. Ogień było widać z daleka i ze względu na mocny wiatr bardzo szybko się rozprzestrzeniał. Mocno ucierpiały tereny bogate w faunę i florę.