- Naszym celem były trzy punkty i to osiągnęliśmy. W środę w Chojnicach zagraliśmy bardzo dobrze, ale było wiadomo, że jeśli nie powtórzymy tego u siebie, tamta wygrana nie będzie miała wielkiego znaczenia. Zwyciężyliśmy i złapaliśmy tlen - skomentował na gorąco czeski szkoleniowiec Warty.
Polecany artykuł:
W niedzielę nie był ważny styl, ale zwycięstwo, które udało się wywalczyć w spotkaniu z trudnym przeciwnikiem. Początek spotkania nie zwiastował wielu emocji, ale z każdą minutą było coraz ciekawiej, a w 16. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie Roberta Janickiego wykorzystał Grzegorz Szymusik i ponad tysięczna widownia mogła wiwatować prowadzenie.
Spotkanie przy Drodze Dębińskiej należało właśnie do asystującego przy pierwszym golu Janickiego. Pomocnik Zielonych ostatnio jest w bardzo dobrej formie. W Chojnicach miał asystę i gola. Z identycznym dorobkiem zakończył mecz z Odrą. To Janicki więc podszedł do rzutu karnego podyktowanego w 68. minucie za faul na Łukaszu Spławskim. 20-latek bez problemy pokonał bramkarza Odry.
Goście prowadzeni przez Mariusza Rumaka nie mieli już nic do stracenia i zaciekle atakowali, aby zniwelować straty bądź doprowadzić do remisu. Chwilę przed końcem podstawowego czasu gry to im się udało. Arbiter podyktował "jedenastkę" za faul Grzegorza Szymusika. Kontaktowego gola strzelił Szymon Skrzypczak, ale na więcej opolanie już nie mieli czasu.
Do zakończenia tegorocznego sezonu już tylko trzy spotkania. Warta plasuje się na 10 pozycji i ma aż 7 punktów przewagi nad otwierającym strefę spadkową GKS-em Katowice. - To zwycięstwo jest dla nas niezwykle istotne i dzięki temu możemy teraz trochę odetchnąć - powiedział po meczu Janicki. Ten oddech jest bardzo głęboki, bo utrzymanie jest już naprawdę o krok!