Morderstwo w Głowaczowej na Podkarpaciu. W poniedziałkowy wieczór 15-letni Aleksander uderzył starszą siostrę kijem, a później dźgał nożem po całym ciele. Zakrwawioną dziewczynę zaciągnął do piwnicy. Później sam zadzwonił na 112, ale na pomoc było już za późno…
Śledztwo w tej sprawie trwa dopiero dwa dni, ale już przynosi makabryczne szczegóły zbrodni, do jakiej doszło w rodzinnym domu rodzeństwa. Ich rodzice byli wówczas w kościele… Cała rodzina ma nieposzlakowaną opinię wśród sąsiadów i znajomych. Olek i Natalia byli wzorowymi uczniami.
Co doprowadziło do tej tragedii? Aleksander M. miał zeznać, że usłyszał głos, który kazał mu to zrobić. Rozkaz wykonał, a teraz będzie musiał odpowiedzieć za swoją zbrodnię. 15-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Olek przyznał się do winy. O jego dalszym losie zadecyduje sąd, który dziś ma rozpatrzyć wniosek o umieszczenie nastolatka w schronisku dla nieletnich.
Mieszkańcy Głowaczowej na Podkarpaciu są wstrząśnięci tą tragedią. O Olku, Natalce i całej rodzinie mówią w samych superlatywach – dobrzy uczniowie, spokojni rodzice… Jakim cudem w taki pięknej scenerii doszło do takiej makabry? Odpowiedzi szuka teraz policja i prokuratura. Kluczowe będą też opinie biegłych i ekspertów, którzy przeanalizują zachowanie 15-letniego Aleksandra. Śledczy sprawdzają m.in. treść pamiętnika, który prowadził nastolatek.
Feralnego dnia „był” na dwóch pierwszych lekcjach on-line, później przepadł. Wieczorem, gdy ich rodzice poszli do pobliskiego kościoła, by modlić się o dusze zmarłych, Olek „usłyszał głos”. Podszepty były tak silne, że złapał kij, a później nóż i skatował siostrę. Gdy się otrząsnął i zadzwonił po pomoc, na ratunek było już za późno.