Chociaż w Bieszczadach ciągle jest wysyp rydzów, to te największe grzyby już się kończą. Pani Sabina z Bukowca, która wybrała się do lasu tej jesieni, przywiozła rekordowego prawdziwka. Miał 120 centymetrów obwodu i ważył 2,85 kg. Ku zdziwieniu leśników grzyb był całkowicie zdrowy. Podobnych okazów można było znaleźć mnóstwo. Oczywiście nie brakowało czerwonych muchomorów, ale leśnicy ciągle spotykali grzybiarzy z wypełnionymi koszykami.
Pan Czesław z Podskały pokazywał dumnie swoje udane zbiory i zachęcał do odwiedzenia Bieszczadów. O tej porze roku są nie tylko piękne, ale i obfitują w grzyby. Warto jednak pamiętać, że to ostatnia chwila na takie wyprawy. – Zbliżający się weekend może być ostatnim w tym roku czasem na grzyby – podkreślają leśnicy z Baligrodu.