Z ustaleń sanepidu wynika, że do zatrucia salmonellą doszło w restauracji "rzeszuff" w dniach 27-29 maja. Kontrolę i dochodzenie epidemiologiczne rozpoczęto 31 czerwca.
- Na podstawie przeprowadzonych wywiadów epidemiologicznych ustalono, że większość osób, u których potwierdzono w badaniach zakażenie jadło kanapkę, do przygotowania której używany był m.in. sos holenderski na bazie surowych żółtek oraz jajko po benedyktyńsku nie poddane kompletnej obróbce termicznej – tłumaczył dyrektor Jaromir Ślączka PAP.
Zakończyła się kontrola, dlatego restauracja otwiera się na klientów w środę (14 czerwca). W sieci pojawiło się oświadczenie.
- Jako współzałożycielowi kawiarni „rzeszuff” jest mi przykro, że w naszym lokalu doszło do tego zdarzenia. Wiemy i rozumiemy, jak trudny to był czas dla części naszych klientów. Jesteśmy z nimi w kontakcie. Z informacji, które posiadamy i stale aktualizujemy wynika, że obecnie zdecydowana większość z nich czuje się dobrze - czytamy oświadczenie - Zakończyła się u nas kontrola przeprowadzona przez sanepid. Z informacji jakie otrzymaliśmy po kontroli, bakterie najprawdopodobniej znajdowały się w jajkach, które zamówiliśmy i wykorzystaliśmy do produkcji sosu holenderskiego. Jednocześnie wyniki kontroli przeprowadzonej przez sanepid potwierdziły, iż w naszej kawiarni zachowywane są procedury i zasady bezpieczeństwa sanitarnego. Potwierdziły również, że producent okazał certyfikat bezpieczeństwa obejmujący dostarczane do naszego lokalu jajka - napisano.
Na wpis żywo zareagowali internauci:
"Cudownie! Będę po kawę rano"; "Super, otwierajcie szybciutko bo macie ekstra klimat" ; "No i super. Trzymajcie się. Odwiedzę was" ; "Powodzenia! Będzie dobrze, wierzę w was, macie tam bardzo miłą atmosferę" - to niektóre z komentarzy.