Jak relacjonowała właścicielka kota, przez dłuższy okres szukała pomocy, lecz albo nie chciano podjąć się zabiegu i proponowano leczenie paliatywne. Plastyka była żmudna i czasochłonna. Podczas zabiegu założono kilkadziesiąt szwów kilku specjalistycznych rodzajów tak, aby uzyskać jak najlepszy efekt plastyczny. Badanie histopatologiczne wyciętej zmiany wykazało złośliwy nowotwór. Laboratorium zewnętrzne potwierdziło całkowite wycięcie zmiany. Kilka tygodni po operacji, rana jest już prawie w pełni wygojona. -Powieka się ładnie się goi, a po nowotworze nie ma śladu. Udało się też zachować pełną funkcję gałki ocznej oraz trzeciej powiek- mówił weterynarz. Kociek po zabiegu w domu to teraz "prawdziwy Tygrys", a różnica w zachowaniu i komforcie jest nieporównywalna.
Masz podobny temat? Napisz do autora tekstu: [email protected]