AKTUALIZACJA [22 lipca 2019 r., godz. 15:10]
Niestety, po raz kolejny ziścił się najbardziej tragiczny scenariusz. Poszukiwania 27-letniego Przemysława P. z Ulanowa w województwie podkarpackim poprowadziły do Jeziora Białego. To właśnie nieopodal tego zbiornika wodnego, wraz z przyjaciółmi w piątek bawił się podczas wieczoru kawalerskiego swojego kolegi. Nocą zniknął i ślad po nim zaginął.
Akcja płetwonurków zakończyła trwające ponad dwie doby poszukiwania. Zwłoki mężczyzny został dziś po południu wyłowione. - To zaginiony 27-latek z województwa podkarpackiego - potwierdziła nam sierżant Elwira Tadyniewicz, rzecznik Komendy Powiatowej Policji we Włodawie. Na miejscu trwają policyjne i prokuratorskie czynności. Przeprowadzona zostanie sekcja zwłok denata, która przybliży okoliczności jego tragicznej śmierci.
Wcześniej informowaliśmy:
Grupa znajomych w piątkowy wieczór spędzała czas na wieczorze kawalerskim w miejscowości Okuninka w województwie lubelskim. Mężczyźni przebywali w klubie "Kotwica" Wśród nich był 27-letni Przemysław z Ulanowa (w powiecie niżańskim), który jednak około północy odłączyć się od grona kolegów i udał w bliżej niesprecyzowanym kierunku.
Od tamtej pory nie nawiązał kontaktu z rodziną, ani znajomymi, z którymi przebywał nieopodal Jeziora Białego. Mężczyznę już poszukuje policja, bliscy natomiast zaapelowali za pośrednictwem portali społecznościowych o wszelkie ewentualne informacje związane z potencjalnym miejscem pobytu 27-latka. W niedzielę do akcji wkroczyli także nurkowie, którzy przeszukują Jezioro Białe.
Zaginiony jest osobą krępej budowy ciała, o wzroście około 165 cm. Ma krótkie włosy o kolorze ciemny blond, owalną twarz z lekkim zarostem i pełne uzębienie. Ma oczy koloru piwnego. W dniu zaginięcia, był ubrany czarną koszulkę z imitacją krawata wydrukowana z przodu. Z tyłu widniał napis "wieczór kawalerski Pelasia 18.07.19". Na sobie miał ponadto krótkie spodnie dżinsowe i białe tenisówki "Converse". Możliwe, że miał tez przy sobie koszulę z długim rękawem w granatowo-niebieską kratę.
O pomoc w poszukiwaniach zaapelowali za pośrednictwem Internetu jeszcze w czasie weekendu jego znajomi. "W piątek wieczorem byliśmy z grupą znajomych nad jeziorem m.in. w klubie Kotwica, ale do domku nie wrócił z nami Przemek i nie mamy z nim kontaktu od kilkunastu godzin. Możliwe, że u kogoś się zatrzymał" - napisali.