Są jeszcze uczciwi ludzie. Ta pani szła sobie (4 listopada) chodnikiem w Sobieszowicach (dzielnica Dąbrowy Górniczej) i zauważyła leżący, na wąskiej uliczce, zwitek. Podeszła, sprawdziła. To była rolka pieniędzy. Z wiadomych względów policja nie ujawnia, ile w niej było. Informuje, że ta sumka to „kilka tysięcy złotych z hakiem”. 40-letni gliwiczance należy się znaleźne i podziękowania od właściciela/właścicielki pieniędzy. O ile, rzecz jasna, zgłosi się na policję i poda takie informacje, które przekonają w II komisariacie policji przy ul. Warszawskiej dzielnicowego asp. szt. Piotr Woźniaka (tel. 32 239 02 42, 727 032 374), że do do niego/niej należy zguba. Istnieje jednak i takie prawdopodobieństwo, że kasa nie wróci do właściciela. Bo jeśli ten ma coś na sumieniu, to raczej wpisze sobie tych kilka tysięcy w tzw. straty.
Jest takie powiedzenie, że „znalezione, nie kradzione”, ale niewiele ma ono wspólnego z prawdą. Jeśli znalazło się więcej niż 100 zł, to na znalazcy istnieje obowiązek oddania znalezionej gotówki na policję lub do biura rzeczy znalezionych. Osoba, która pieniądze i oddała je właścicielowi lub przekazała na policję, może żądać znaleźnego. Wynosi ono 1/10 wartości znalezionego. Znaleźne należy zażądać najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie uprawnionej do jej odbioru. Uwaga, znaleźne podlega opodatkowaniu!