Gnali przez Wodzisław Śląski. Zderzyli się z peugeotem. Zginęło trzech nastolatków
Kilka sekund wystarczyło, by szampański wieczór zmienił się w koszmar, od którego skóra aż cierpnie. Dramat rozegrał się w dokładnie trzy sekundy. Tyle wystarczyło, by trójka młodych ludzi zginęła, a dwoje kolejnych zostało ciężko rannych. Rozpędzone audi z piątką nastolatków dosłownie ścięło przód skręcającego peugeota, by po dachowaniu zahaczyć o słup sygnalizacji świetlnej, nad zlokalizowanym dziesięć metrów dalej przejściem dla pieszych. Samochód zatrzymał się na przydrożnej latarni. Wyglądał, jakby ktoś go zmielił.
Jakub P., kierowca audi, zginął na miejscu. Siedzący po jego prawej stronie Daniel P. może mówić o wielkim szczęściu - ma połamany kręgosłup, ale żyje. Tylko jego nie trzeba było wyciągać ze zwałów dziwacznie poskręcanej blachy, w jaką zmienił się samochód. Prawdopodobnie wypadł z koziołkującego auta.
Na tylnej kanapie audi była trójka ich przyjaciół. Denis P. i Robert B. byli reanimowani na miejscu, ale ich obrażenia były tak rozległe, że zmarli niedługo po wypadku. Funkcje życiowe udało się za to utrzymać u towarzyszącej im dziewczyny - Karoliny M. Obecnie przebywa w stanie śpiączki farmakologicznej w katowickim Centrum Zdrowia Dziecka. Jej stan lekarze określają jako ciężki.
Polecany artykuł:
24-letni kierowca peugeota usłyszał zarzuty. To kierowca lokalnej pizzerii
Za kółkiem peugeota siedział Adam J.. To kierowca w lokalnej pizzerii. Nie odniósł poważniejszych obrażeń. Ze szpitala pojechał prosto do izby zatrzymań policji. W poniedziałek trafił przed oblicze prokuratora.
- Usłyszał zarzut nieumyślnego naruszenia przepisów ruchu drogowego, czym doprowadził do wypadku ze skutkiem śmiertelnym - informuje Rafał Figura, prokurator rejonowy w Wodzisławiu Śląskim.
Kierowcy grozi do 8 lat więzienia. Będzie odpowiadał z wolnej stopy. Zastosowano wobec niego dozór policyjny. 24-latek musi także wpłacić poręczenie majątkowe w wysokości 5 tysięcy złotych.
Okazało się, że prawo jazdy zostało odebrane Adamowi J. Stało się tak, bo przekroczył dopuszczalną liczbę punktów karnych.
- Jednak informacja o zatrzymaniu uprawnień w żaden sposób do niego nie dotarła. Nie wiedział zatem, że nie może prowadzić samochodu - zastrzega Joanna Smorczewska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która nadzoruje śledztwo.
Wypadek w Wodzisławiu Śląskim. 24-latek złożył obszerne wyjaśnienia
Kierowca peugeota przyznał się do winy i złożył swoje wyjaśnienia, ale prokuratorzy ich nie ujawniają. Zagadką zatem pozostaje, czy i kiedy zobaczył pędzące audi. Jest bardzo możliwe, że nadjeżdżający samochód nastolatków przesłonił mu znajdujący się przed lewoskrętem znak nakazu jazdy.
- Będziemy badać ten wątek oraz to, czy podejrzany mógł właściwie ocenić prędkość auta pokrzywdzonych - zapowiada prokurator Figura.
A audi mknęło bardzo szybko. Gdy peugeot wjechał na skrzyżowanie, audi mogło poruszać się nawet 140 km/h. A to z kolei oznaczałoby, że auto pokonywało bez mała 39 metrów w ciągu jednej sekundy! Jakub P. nie zdążył podjąć jakiegokolwiek manewru, by się ratować. Kierowca audi nie zwolnił widząc znak o terenie zabudowanym, zlekceważył fakt, że zbliża się do skrzyżowania i przejścia dla pieszych.