Na pięciu piętrach studenci mają do dyspozycji siedem sal symulacyjnych, wyposażonych w najnowocześniejsze fantomy. Ten pokazany na pierwszym zdjęciu służy do symulowania operacji. Kosztował ok. 300 tys. zł. Dwie sale wyposażone w prawdziwe unity stomatologiczne i fantomy pozwalają na ćwiczenie umiejętności manualnych przyszłym dentystom. Modele zębów, których struktura odwzorowuje różne przypadki kliniczne, pozwalają na naukę leczenia próchnicy, zakładania wypełnień czy preparację kanałową. Wszystko przebiega tak, jak w prawdziwym gabinecie. Nowoczesna symulacja to jednak nie tylko symulatory, ale też coraz bardziej zaawansowane oprogramowanie komputerowe. SUM, jako pierwsza uczelnia w Polsce, uruchomił w Centrum pracownię do nauki kompleksowej obsługi informatycznego systemu szpitalnego. Przyszyli lekarze mogą nauczyć się obsługi narzędzi informatycznych, z jakimi przyjdzie im zetknąć się w szpitalach lub przychodniach.
Premier nie obejrzał sali informatycznej wyposażonej w stacje „all-in-one”. Na ekranach o rozdzielczości 5K można uczyć się opisywania wyników diagnostyki obrazowej. Jednak nawet najnowocześniejsze symulatory wypchane procesorami nie zastąpią studentom kontaktu z „żywym” pacjentem. To z tego powodu od 2018 r. w Centrum prowadzone są ćwiczenia z udziałem tzw. pacjentów standaryzowanych. Są to specjalnie zatrudnione osoby, które po ukończeniu odpowiedniego szkolenia wcielają się w rolę pacjentów. Dzięki temu studenci uczą się budowania relacji oraz odpowiedniej komunikacji z chorymi i ich rodzinami, a także przekazywania trudnych informacji. Nowoczesna technika to jedno, a drugie to zwykła, klasyczna nauka. Zgłębianie setek podręczników, wkuwanie ich często na pamięć. Bo studia na uniwersytecie medycznym, to ciężka harówka. Premier był pod wrażeniem techniki, która w jakiś sposób tę pracę czyni studentom lżejszą.