Zanim brawurowa "Kariera Nikodema Dyzmy" zrobiła z Dołęgi-Mostowicza najpopularniejszego i najbogatszego artystę międzywojennej Warszawy, pisarz naraził się swoim ciętym piórem piłsudczykom i samemu marszałkowi. Po zamachach majowych w 1926 roku Dołęga-Mostowicz publikował swoje artykuły na łamach pism "Rzeczpospolita" oraz "ABC", które miały orientację narodową, endecką i były w ostrej opozycji do obozu Piłsudskiego. Dołęga-Mostowicz w swoich felietonach niezwykle finezyjnie i złośliwie kłuł satyrą w ówczesną władzę. Jego publicystyka była silnie antypiłsudczykowska. Bezlitośnie krytykował rządy pułkowników i generałów w Polsce, obnażając ich hipokryzję oraz pustkę ideową. O mało nie przypłacił tego życiem!
"A nie będziesz tak pisał o Marszałku! Dziś ty dostałeś, jutro inni!"- wykrzykiwali napastnicy, bijąc młodego dziennikarza pałkami, gdzie popadło. Było ich siedmiu. Skatowanego wywieźli do lasu pod Warszawą i porzucili w gliniance. Życie uratował mu przypadkowy świadek. Opinia publiczna była wstrząśnięta. Sam Piłsudski nakazał śledztwo, które wlokło się niemiłosiernie, aż w końcu umarło. Po wielu latach okazało się, że zleceniodawcą napaści był sam komendant główny Policji Państwowej płk Janusz Jagrym-Maleszewski.
Zobacz też: Józef Piłsudski o "nowych" technologiach POSŁUCHAJCIE głosu Marszałka
"Kariera Nikodema Dyzmy" miała być wyrafinowaną formą odwetu za upokorzenie, jakiego doznał. Czy kreśląc postać Dyzmy - nieokrzesanego pozoranta, prowincjusza z Kresów, który z poklaskiem "towarzystwa" robi oszołamiająca karierę - autor miał na myśli samego Marszałka? "Otóż oświadczam wam, że wasz mąż stanu ( ) wasz wielki człowiek, wasz Nikodem Dyzma to zwykły oszust (...) to sprytny łajdak, fałszerz i jednocześnie kompletny kretyn! Czy wy tego nie widzicie? ( )
To wy sami wywindowaliście to bydlę na piedestał! - grzmiał na stronach swojej powieści Dołęga-Mostowicz.
Czytaj również: Nie żyje Józef Kowalski, przyjaciel Józefa Piłsudskiego, ostatni uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Miał 113 lat!