Wpływ na żywienie dzieci mają nie tylko ich rodzice, lecz także szkoła. Od rad rodziców oraz dyrektora placówki zależy to, czy dzieci w sklepiku szkolnym znajdą zdrowe przekąski, czy skazane zostaną na kaloryczne chipsy lub batony z automatu.
Zdrowa żywność w sklepikach szkolnych
Joanna Gorzelińska, mama 4 dzieci i autorka książki "Piramida w kuchni, czyli zdrowo gotujemy", od roku prowadzi sklepik szkolny ze zdrową żywnością w Społecznej Szkole Podstawowej nr 12 w Warszawie. - Udowodniłam, że sklepik szkolny może oferować tanią i zdrową żywność, którą dzieci chętnie kupują. Tylko trzeba mieć na to pomysł i plan. Wprowadziłam świeże soki, kakao, herbaty, domowe kanapki i ciastka, tosty pełnoziarniste na zakwasie, sezonowe owoce, porcje pestek dyni, orzechów - opowiada właścicielka sklepiku.
Zobacz też: Przyjazna szkoła. Stoimy na straży dziecka
Najmłodszych trzeba nauczyć zasad dobrego odżywiania i przyzwyczaić do tego
Joanna Gorzelińska współpracuje z nauczycielami, np. na zajęciach plastycznych powstają dekoracje sklepiku. Sama też prowadzi warsztaty i zajęcia kulinarne dla dzieci. - Najmłodszych trzeba nauczyć zasad dobrego odżywiania i przyzwyczaić do tego. Chciałabym, by sklepiki szkolne brali w swoje ręce rodzice zaangażowani w edukację o żywieniu lub po prostu same szkoły, a nie ajenci skoncentrowani na zysku, którzy twierdzą, że zdrowa żywność jest droga i dzieci jej nie lubią - podkreśla pani Joanna.
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail