- Jestem niewinny. Jest to nagonka urzędów skarbowych, trwająca od wielu lat, niszcząca mnie, moją rodzinę i moje firmy. Nie ma do tego żadnych podstaw faktycznych ani prawnych. Nie było żadnych nieprawidłowości i naruszania prawa. Jestem kompletnie niewinny, a wręcz pozbawiony zwrotu VAT przez urzędy skarbowe - powiedział dziennikarzom Wiesław Śledź, który zgodził się na podanie danych personalnych oraz ujawnienie wizerunku. W ocenie prokuratury miał on pełnić wiodącą rolę w popełnieniu ujawnionych w sprawie przestępstw. Cytowany przez PAP oskarżony dodał, że ma wielu przeciwników. - Działałem społecznie, działałem też w jakimś zakresie politycznie (był jednym z założycieli Nowoczesnej na Pomorzu Środkowym – PAP). I od tamtego momentu zaczęły się różne kontrole, stawianie nieprawdziwych zarzutów, brak wypłat VAT-u, niszczony do dnia dzisiejszego jest majątek. Przedstawia się mnie w złym świetle, poblokowane są wszystkie inwestycje - mówił mediom 62-letni przedsiębiorca.
Wiesław Śledź usłyszał w sumie aż 57 zarzutów. Na ławie oskarżonych zasiadają też m.in. była żona przedsiębiorcy, jego córka i syn. Według prokuratury, przestępstwa polegały na wystawianiu faktur dokumentujących pozorną sprzedaż gruntów i lokali, dzięki czemu wyłudzono i usiłowano wyłudzić nienależny podatek VAT w łącznej kwocie ponad 13 milionów złotych oraz na wyłudzaniu i usiłowaniu wyłudzenia kredytów, towarów i usług, a także na przywłaszczeniu środków powierzonych im w oparciu o umowy deweloperskie na łączną kwotę ponad 12 milionów złotych.
Oskarżeni, m.in. poprzez zakładanie spółek zależnych, mieli bezprawnie unikać wykonywania orzeczeń sądu i zaspokojenia swoich wierzycieli, nie zgłaszali wniosków o upadłość spółek oraz nie składali sprawozdań finansowych. Według śledczych, prowadzili spółki w sposób niegospodarny, a zakładanie kolejnych służyło wyłącznie nielegalnemu zyskowi, pochodzącemu m.in. z niepłacenia podatków i niespłacania kredytów. Grozi im do 10 lat więzienia.