Borysiuk to nazwisko doskonale kojarzone już przez fanów gdańskiej ekipy. Wychowanek UKS TOP 54 Biała Podlaska po raz pierwszy pojawił się w Lechii w 2014 roku. Przez półtora sezonu zdążył zagrać 54 spotkania, w których strzelił dwa gole. Dobra dyspozycja zaowocowała transferem do Legii Warszawa. Stołecznej drużynie wydatnie pomógł w zdobyciu dubletu – mistrzostwa i Pucharu Polski.
W czerwcu 2016 roku Borysiuk został piłkarzem angielskiego Queens Park Rangers, grającego na zapleczu Premiership. Pomocnik miał jednak problemy z regularną grą, dlatego w styczniu 2017 roku trafił na wypożyczenie do gdańskiej Lechii. W drugim podejściu do trójmiejskiej drużyny zaliczył 14 gier i strzelił jednego gola. Jesienią ponownie stawił się w zachodnim Londynie.
W obecnym sezonie 12-krotny reprezentant Polski zaledwie dwa razy zagrał w barwach QPR. Pomocną rękę ponownie wyciągnęła Lechia, z którą tym razem Borysiuk podpisał kontrakt ważny do 30 czerwca 2021 roku.
- Wracam do miejsca, w którym zawsze dobrze się czułem. Zarówno ja, jak i moja rodzina. To na pewno miało znaczący wpływ na to, że zdecydowałem się na powrót do Lechii – powiedział Ariel Borysiuk po podpisaniu kontraktu. – Wiem, w jakim miejscu znajduje się Lechia, ale nie wyobrażam sobie, by zabrakło nas w pierwszej ósemce. Mamy robotę do wykonania i wierzę, że sprostam temu wyzwaniu.
Na transferze Borysiuka Lechia nie zamierza poprzestać. W gdańskim klubie sprawdzany jest 26-letni lewy obrońca belgijskiego Standardu Liege, Filip Mladenović. Serb ma być alternatywą dla Jakuba Wawrzyniaka.
Po rezygnacji z krótkiego zgrupowania w niemieckiej Kolonii gdańszczanie wciąż trenują w Trójmieście. W niedzielę nadarzy się okazja, by aktualną formę zawodników Adama Owena podejrzeć w sparingu z Pogonią Siedlce. Mecz o 17:30 na stadionie przy Traugutta za darmo będzie mogło obejrzeć 825 kibiców. Na boisko na pewno nie wybiegnie jeszcze Ariel Borysiuk. Pomocnik do treningów dołączy we wtorek. Na razie załatwia formalności związane z przenosinami z Londynu do Gdańska.