Aktualizacja (14 lipca - godzina 21:30): Fundacja "Na Tropie" oraz ekipa z Wydziału Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego sprawdzały dziś wytypowane fragmenty terenu georadarem. Teraz trwa analizowanie i odczytywanie wyników z urządzenia. Wykopy były prowadzone w trzech miejscach. To jednak nie wszystko. - Przeszukiwaliśmy też zagracone pomieszczenia, co zajęło kilka godzin. Jutro chcemy wrócić w miejsce, gdzie wcześniej trafiono na ślady krwi. Sprawdzimy też pozostałe pomieszczenia, a z georadarem zamierzamy przejść też na sąsiednią działkę - tłumaczy Janusz Szostak. Środowe prace powinny ruszyć około godziny 9:00. - Będziemy także wypompowywali wodę ze zbiorników zakopanych w ziemi. Pomoże nam Zintegrowana Służba Ratownicza z Gdańska - dodaje dziennikarz śledczy. Czytaj więcej w artykule ZWŁOKI Iwony Wieczorek ukryto na tej działce? Janusz Szostak o WYKOPACH i NOWYCH FAKTACH.
Poszukiwania Iwony Wieczorek rozpoczęły się w poniedziałek. Jak przekazał Janusz Szostak, ustalone zostało miejsce, w którym może znajdować się ciało zaginionej 19-latki. Teraz rozpoczną się sprawdzenia wytypowanych działek za pomocą georadaru. Chodzi o tereny położone pomiędzy alejami Macieja Płażyńskiego i Hallera w Gdańsku.
Przypomnijmy, że Iwona Wieczorek po raz ostatni była widziana w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, gdy wracała nadmorskim deptakiem z dyskoteki w Sopocie do domu w Gdańsku. Mimo upływu 10 lat od zaginięcia dziewczyny, sprawą wciąż żyje cała Polska. W poszukiwania Iwony Wieczorek, oprócz policji, zaangażowali się też jasnowidzowie i prywatni detektywi, prześcigający się w wymyślaniu kolejnych sensacji na temat Iwony Wieczorek oraz jej tajemniczego zniknięcia. Obecnie sprawę gdańszczanki prowadzą śledczy z krakowskiego Archiwum X, którzy jeszcze w maju bezskutecznie przeczesywali działki w Sopocie.
Trwające poszukiwania na gdańskich działkach zainicjował Janusz Szostak, dziennikarz śledczy i autor książki "Co się stało z Iwoną Wieczorek?" Wydawnictwa Harde. Jak przekazał w ostatniej rozmowie z Super Expressem, cała sprawa może być dziełem przypadku.
- Uważam, że Iwona została popchnięta, upadła i uderzyła głową w krawężnik lub chodnik. I tak to się zaczęło. Być może jeszcze wtedy żyła, ale przewieziono ją w inne miejsce i zamordowano. I to miejsce wskazałem w 2016 roku policji. Było ono przeszukane bardzo pobieżnie, podobnie jak jezioro w Dywitach, gdzie po latach my przeszukaliśmy je ponownie i znaleźliśmy szczątki Joanny Gibner. Policja nie potrafiła tego zrobić - mówił Janusz Szostak.
Więcej informacji podamy wkrótce.