Obie drużyny podchodziły do niedzielnego spotkania z dużymi nadziejami. Legioniści chcieli zmniejszyć stratę do liderującej Lechii. Gospodarze mieli inne plany. W przypadku zwycięstwa Lechia mogła uciec mistrzom Polski na osiem punktów. Na boisku żaden z zespołów nie postawił jednak wszystkiego na jedną kartę. Było widać walkę i ogromne zaangażowanie piłkarzy, ale nie wynikło z nich zbyt wiele sytuacji bramkowych.
W pierwszej połowie groźne strzały z dystansu oddali Nunes oraz Makowski. Bramkarz Legii dwa razy przeniósł piłkę nad poprzeczką. Dusana Kuciaka próbował zaskoczyć Paweł Stolarski. Były Legionista obronił jednak mocny strzał, oddany przez... byłego Lechistę. Jeszcze przed przerwą groźną kontrę przeprowadzili goście, ale w dogodnej sytuacji Michał Kucharczyk nie zdołał umieścić piłki w bramce.
Zobacz także: Mecz na szczycie bez kibiców gości. Szokująca decyzja wojewody pomorskiego
Druga połowa zaczęła się od dominacji gości. Później sytuacja stopniowo się zmieniała. Walka toczyła się głównie w środku pola. Kiedy wydawało się już, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, doskonałą sytuację wypracowali piłkarze Lechii. W doliczonym czasie gry Arak dośrodkował w pole karne, a z niewielkiej odległości do pustej bramki głową uderzał Sobiech. Napastnik przeniósł jednak piłkę nad poprzeczką, marnując najlepszą okazję całego spotkania.
Zobacz także: Nie tak to miało wyglądać... Polska przegrała z Czechami
Kibice Lechii Gdańsk zaprezentowali oprawę z użyciem środków pirotechnicznych, nawiązując do zbliżającej się rocznicy wprowadzenia stanu wojennego (zdjęcie czytelnika u góry artykułu). Fani Legii przyjechali z Warszawy w dużej liczbie, jednak na stadion ich nie wpuszczono. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule Mecz na szczycie bez kibiców gości. Szokująca decyzja wojewody pomorskiego. Kibice z Warszawy odwiedzili Pomnik Poległych Stoczniowców, a w czasie meczu obecni byli pod obiektem w Letnicy.
Lechia Gdańsk 0 : 0 Legia Warszawa
Żółte kartki: Makowski (Lechia), Martins (Legia)
Frekwencja: 20 856