Sopot wypowiada wojnę golasom na deptakach. Zobacz TO WIDEO:
Niedzielne popołudnie. Po słynnym deptaku spacerują rodziny z dziećmi. Ktoś obok kręci watę cukrową. Sielankę przerywa półnaga para, która dziarskim krokiem idzie w kierunku sklepiku z pamiątkami. I choć w nadmorskiej miejscowości widok stroju kąpielowego nie powinien robić wrażenia, to jednak piwny brzuszek wylewający się z za małych slipek niekoniecznie musi wzbudzać podziw.
Zobacz także: Trójmiejskie kąpieliska są bezpieczne. Sanepid wydał komunikat
- To po prostu obrzydza. Gdy oni spacerują półnadzy "Monciakiem", ja idę do pracy. Jest to niesmaczne, szczególnie dla mieszkańców, którzy z takim widokiem muszą mierzyć się od maja do września - tłumaczy jedna z mieszkanek Sopotu.
Choć za sam negliż straż miejska nie może wystawić mandatu, to, jak się okazuje, kara za prezentowanie gołego torsu jest możliwa.
- Dobry styl, kultura osobista wymagają tego, byśmy chodzili po prostu ubrani. Plaża rozpoczyna się i kończy na wydmach, więc powinniśmy to zapamiętać. Niestety, osoba, która przechadza się po "Monciaku" topless lub w samym stroju kąpielowym, nie może otrzymać mandatu. Jest to jednak możliwe, gdy służby otrzymają zawiadomienie, że ktoś, kto widzi taką osobę, traktuje to jako czyn nieobyczajny. W takim wypadku mandat może wynieść nawet 500 złotych - mówi Anna Dyksińska z sopockiego magistratu. Posłuchaj:
Podobne obrazki oglądać można nie tylko w popularnym kurorcie, ale też choćby w sąsiedniej Gdyni. Z półnagimi turystami od wielu już lat walczą m.in. właściciele lokali w Orłowie.