Ten potworny dramat rozdziera serce. W piątkowe popołudnie tata wybrał się na spacer z córeczką Hanią (15 mies.) w wózeczku i synkiem Franiem (3 l.). Szli spokojnie poboczem. Ok. godz. 18 nieopodal ich domu pojawiło się rozpędzone infiniti QX30. Samochód mknął z dużą prędkością przez miejscowość i wyprzedzał inne auta. Przy tym wyprzedzaniu uderzył w wózek z dzieckiem tak, że ten odleciał kilka metrów i uderzył o ziemię. Kierowca nie zatrzymał się. Auto z piskiem opon popędziło dalej. Zrozpaczony ojciec próbował ratować swoje maleństwo, ale dziewczynka nie dawała oznak życia. Na miejsce wezwano pogotowie, policję i straż pożarną. Pojawił się też helikopter LPR. Ratownicy reanimowali Hanię, ale bez skutku. Dziewczynka zmarła lekarzom na rękach. Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania kierowcy-pirata.
Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu i opublikowali zdjęcie samochodu. W Wielką Sobotę o godz. 12 zatrzymali 61-letniego mieszkańca Warszawy. Zabezpieczyli też samochód. Mimo świąt wielkanocnych dla tego kierowcy nie było taryfy ulgowej. Szybka decyzja prokuratury i sądu. - Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku, złożył obszerne wyjaśnienia, ale nie przyznał się do winy – mówi Joanna Szymaniak z Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie. Pirat został aresztowany na razie na 3 miesiące.