W 17 na 18 dzielnic wygrała Koalicja Obywatelska, na którą swój głos oddało ponad 42 procent głosujących. Zdystansowała tym samym Prawo i Sprawiedliwość, które osiągnęło 27,61 proc. A wygrało tylko na Pradze-Północ. PiS przegrało nawet w mateczniku Jarosława Kaczyńskiego – na Żolborzu. We wszystkich dzielnicach trzecią siłą była Lewica (17,45 proc.), której zjednoczenie okazało się strzałem w "10". Najlepszy wynik osiągnęła w Śródmieściu – 20,11 proc. Konfederacja Janusza Korwin-Mikkego też może mówić o sukcesie z wynikiem 6,38 proc. Chociaż PSL chyba cieszy się bardziej z historycznego wprowadzenia jednego posła ze stolicy. Umożliwił to wynik 4,95 proc. Głosów oddanych na całą listę ludowców.
W głosowaniu na KO wielkich niespodzianek nie było. Tradycyjnie najwięcej zwolenników PO i Nowoczesna mają w Wilanowie (tu PiS odniosło największą klęskę zdobywając zaledwie 19,4 proc. głosów), na Ursynowie czy Białołęce, tam - gdzie powstają nowe osiedla z młodymi lokatorami.
Warszawiacy mogą też być dumni z siebie ze względu na frekwencję. - Ja jestem dumny z warszawiaków – mówi prezydent Rafał Trzaskowski.
Wyborcy ze stolicy ustanowili absolutny rekord frekwencji. Głosowało 1 061 476 uprawnionych, tym samym pobity został poprzedni rekord z wyborów parlamentarnych w 2015 – 70 proc.) i z ubiegłoroczny z samorządowych (niecałe 67 proc.). Ten sukces warszawiacy będą mogli świętować w najbliższy weekend w ramach akcji "Idziemy na rekord". - W imieniu prezydenta Rafała Trzaskowskiego już mogę powiedzieć, że w nagrodę instytucje kultury, ośrodki sportu i rekreacji i wybrane teatry będą w ten weekend dostępne za darmo. Wkrótce podamy szczegóły – zapowiada rzecznik ratusza Kamil Dąbrowa.