Dramatyczna akcja miała miejsce na skwerku przy ul. Drawskiej. Strażników zaalarmował rowerzysta, który zwrócił uwagę na siedzącego na ławce mężczyznę: oddychał, ale nie reagował na pytania i osuwał się z oparcia. Strażnicy czekali na pogotowie z - dosłownie! - ręką na pulsie 65-latka.
Pisaliśmy też o kibolskim ataku na reprezentanta polski
Kiedy interwencję przejęli ratownicy medyczni, sytuacja wydawała się opanowana. Jednak w pewnym momencie mężczyzna zaczął "odpływać": oddech i tętno zanikło, a EKG pokazało linię ciągłą. Błyskawiczna decyzja: intubacja! Wenflon w żyłę, ale... zabrakło rąk! Poproszeni o pomoc strażnicy podjęli akcję resuscytacyjną. Dramatyczna walka o życie trwała blisko pół godziny! Ale w końcu tętno i oddech powróciły! Mężczyzna karetką został odwieziony do szpitala.
Bezwzględna wojna w Warszawie: wynajęli zabójcę i spalili konkurencyjny lokal!
Tak skuteczna akcja była możliwa dzięki powtarzanych co kwartał szkoleń, podczas których strażnicy doskonalą m.in. umiejętności z zakresu pierwszej pomocy. - Oczywiście, nie udałaby się gdyby nie nasze szkolenia, ale to są zupełnie inne emocje. A także nieprawdopodobne wzruszenie i satysfakcja, kiedy akcja kończy się happy endem - powiedział starszy inspektor z III Oddziału Terenowego.