Pułtusk. Ciało matki i córki w Narwi. Monitoring ujawnił prawdę!
Jak informuje PAP, znane są przyczyny i okoliczności śmierci matki i córki, których ciała wyłowiono z Narwi pod Pułtuskiem. W sobotę 2 października w rejonie miejscowości Kacice zwłoki 5-letniej dziewczynki zobaczył jeden z wędkarzy; ok. 4 godziny później ciało 39-letniej Magdaleny K. znalazł na wysokości miejscowości Strzyże inne z mężczyzn. Dzień wcześniej w godzinach popołudniowych kobieta z córką wyjechały z domu pod Pułtuskiem celem odwiedzenia rodziny. Obie miał również wybrać się do kina, co może potwierdzać bilet znaleziony w aucie 39-latki. Magdalena K. zaparkowała je nad Narwią o 4 w nocy - nieopodal kładki nad rzeką w okolicach ulicy Solnej - i ruszyła razem z córką Gabrysią w kierunku Mostu Świętojańskiego w Pułtusku. W tym czasie mąż kobiety, niczego się nie spodziewając, był w domu razem z dwie najstarszymi córkami. W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok matki i córki wyłowionych z Narwi pod Pułtuskiem, choć już wcześniej pojawiła się hipoteza, że mogła dojść do tzw. samobójstwa rozszerzonego, co potwierdziła analiza nagrań z kamer monitoringu.
- Ustalono, że przyczyną zgonu obu osób było utonięcie (...) szczególnie analiza monitoringu zamieszczonego na kładce miejskiej pozwoliła nam na ustalenie, że mamy do czynienia z samobójstwem rozszerzonym - mówi PAP zastępca Prokuratora Rejonowego w Pułtusku Monika Kosińska-Kaim.
Jak dodaje, na ciele matki i córki wyłowionych z Narwi pod Pułtuskiem nie znaleziono żadnych obrażeń. Śledczy nie znają nadal motywu działania kobiety. W poniedziałek został przesłuchany jej mąż, a prokuratorzy będą teraz przepytywać innych członków jej rodziny.
Czytaj też: Ciechanów. Motocyklista nie żyje, kierowca zakleszczony w aucie! Strażacy rozcięli pojazd [ZDJĘCIA]
Czytaj też: Pułtusk: Marzena jechała rowerem, została sama w rowie. Nie żyje
Czytaj też: Caritas Diecezji Płockiej musi oddać grube miliony! "Jedna z największych afer finansowych Kościoła"