Zabójstwa emerytek w Warszawie. Zapadła decyzja o aresztowaniu podejrzanych
Pierwsze morderstwo miało miejsce w nocy z 15 na 16 lutego na Starym Mieście przy ulicy Franciszkańskiej. Ofiarą była około 80-letnia kobieta, samotna emerytka. W kolejnych dniach makabryczna seria przeniosła się na inne dzielnice miasta – Ochotę i Ursynów. Tam w podobny sposób zamordowano kolejne dwie kobiety. Wszystkie ofiary były duszone, a następnie okradane z wartościowych przedmiotów.
Wszystko wskazuje na to, że zabójcy działali według ściśle określonego schematu. Jak ujawnili śledczy, mężczyźni zajmowali się drobnymi naprawami hydraulicznymi. Chodzili po mieszkaniach, oferując swoje usługi, rozmawiali z seniorami i zbierali informacje. Interesowało ich to czy ktoś mieszka sam, czy ma wartościowe przedmioty w mieszkaniu i czy ufa obcym ludziom. W ten sposób wybierali swoje ofiary. Kobiety znały swoich oprawców. Mordercy wiedzieli, że mogą działać po cichu, bez ryzyka i wzbudzenia jakichkolwiek podejrzeń.
Zatrzymani mężczyźni, biorąc pod uwagę ich sposób działania, najprawdopodobniej nie mieli zamiaru przestać. – Jestem pewna, że ten łańcuch śmierci byłby kontynuowany, a w następnych dniach bylibyśmy świadkami kolejnych doniesień o zabitych seniorkach. Możliwe, że mordercy zmieniliby miasto. Fakt, że doszło do aż czterech zabójstw świadczy o tym, że oni nie zamierzali się zatrzymać. Mordercze bestie bez serca. Inaczej nie można nazwać tych ludzi – mówi "Super Expressowi" prywatny detektyw Małgorzata Marczulewska.
Według eksperta modus operandi sprawców wskazuje na seryjny charakter ich działań. Wybrali ofiary w sposób metodyczny, a morderstwa były dokładnie zaplanowane. Nie działali pod wpływem emocji − ich celem było zdobycie wartościowych przedmiotów i pieniędzy, a zabójstwo stanowiło dla nich sposób na uniknięcie późniejszych konsekwencji.
Ostatecznie to ich własny błąd doprowadził do zatrzymania. Podczas ostatniego napadu na Kabatach 43-letni Polak został złapany na gorącym uczynku − próbował uciec z mieszkania kilka minut wcześniej okradzionej seniorki. Policja szybko powiązała go z wcześniejszymi morderstwami, a dalsze śledztwo pozwoliło na aresztowanie jego wspólnika – 33-letniego Ukraińca.
To jednak nie wszystko. Dzień po pierwszym zabójstwie odnaleziono również kolejne ciało kobiety. Policja siłowo weszła do mieszkania przy ul. Pruszkowskiej. Dopiero późniejsze odkrycia pozwoliły połączyć ją z serią zabójstw. W mieszkaniu podejrzanych znaleziono przedmioty należące do zmarłej seniorki.
43-letni Polak usłyszał pięć zarzutów, w tym trzech zabójstw. 33-letni Ukrainiec miał natomiast brać udział w jednym zabójstwie, odpowie też za paserstwo. Wczoraj sąd zdecydował o zastosowaniu wobec nich tymczasowych aresztów.
To pracownik banku zatrzymał serię morderstw. "Być może uratowało to życie kolejnym osobom"
Zatrzymanie mężczyzn oskarżonych o zabójstwa zostało przeprowadzone dzięki pracownikowi banku Millennium. Jeden ze sprawców miał związać swoją 73-letnią ofiarę i zmusić ją do kontaktu z bankiem w celu dostępu do jej środków finansowych. Konsultant miał usłyszeć, że kobieta mówi niewyraźnie, jakby była zakneblowana. I to on powiadomił policję.
− Pracownicy naszych placówek są szkoleni, aby dla dobra klientów i bezpieczeństwa środków reagować w sytuacjach wzbudzających podejrzenia. Są wyczuleni na zdarzenia, które odbiegają od normalnego przebiegu. Bank realizuje szereg kampanii bezpieczeństwa, edukujemy w tej sprawie naszych pracowników i klientów. Bierzemy udział również w kampaniach sektorowych organizowanych przez Związek Banków Polskich. Współpracujemy z organami ściągania i policją − napisał "Super Expressowi" Krzysztof Kurek z banku Millennium.
Jak zauważył sam rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdyby nie reakcja pracownika banku, to sprawa mogła zakończyć się znacznie gorzej. − Nie po trzech, tylko nawet po dziesięciu lub piętnastu takich atakach − stwierdził prok. Piotr Antoni Skiba dodając, że podstawą w reakcji była empatia, podejrzliwość i realizowanie swoich zadań zawodowych pod kątem ochronienia klienta. − Niestety, w tym przypadku sprawa zakończyła się tragicznie, ale być może uratowało to życie kolejnym osobom − podsumował prok. Skiba.

- Zrobił to własnym rodzicom. Nie wytrzymał presji | Pokój ZBRODNI
- Mała Helenka weganką. Rodzice zatrzymani! | Pokój ZBRODNI
- Monika Tarczyńska. Tajemnicza historia tancerki z Warszawy | Pokój ZBRODNI
- Syn z matką. Drugi z braci miał już dość | Pokój ZBRODNI
- Ataki na ratowników medycznych w Polsce | Pokój ZBRODNI
- Zlecenie na dziadka. Wnuczka z koszmaru | Pokój ZBRODNI
- Krwawy tulipan. Potwór w skórze amanta | Pokój ZBRODNI
- Gdzie jest Karolina Wróbel? Szuka jej cała Polska! | Pokój ZBRODNI
- Seryjny zabójca seniorek. Koszmar w Warszawie | Pokój ZBRODNI
- Zaskakujący finał "Skóry". Główny oskarżony uniewinniony | Pokój ZBRODNI
- Strzelanina w więzieniu. Strażnik pociągał za spust | Pokój ZBRODNI
- Igor Stachowiak. Plama na honorze policji | Pokój ZBRODNI
- Izabela Strzałkowska. Mama znalazła córkę w krzakach | Pokój ZBRODNI
- Juwenalia w Łodzi. Ostra amunicja zamiast gumowych kul | Pokój ZBRODNI
- Łowcy skór. Karetka i karawan w jednym | Pokój ZBRODNI
- Bestia z Torunia. Porażka sądów w Polsce | Pokój ZBRODNI
- Jolanta Brzeska. Symbol walki o prawa lokatorów | Pokój ZBRODNI
- Dwie kobiety nie żyją. Prawnik: "Trumna na kółkach" | Pokój ZBRODNI
- Anna Krupa i Marta Szczytowska. Przełom po 25 latach | Pokój ZBRODNI
- Zostawał z nimi sam na sam. Maks miał tylko pół roku | Pokój ZBRODNI