- Najpierw były upomnienia, potem interwencje dyrekcji, uwagi w dzienniczku, aż w końcu zgłosiłam sprawę na policję. Takie zachowanie uwłacza godności urzędnika publicznego - nie ma wątpliwości Urszula K. (35 l.), która w Gimnazjum nr 32 przy ul. Otwockiej prowadzi zajęcia plastyczne.
Naśmiewali się z nazwiska
Dlaczego zachowanie uczniów było dla pani pedagog tak poniżające? Bo uczniowie wybrali wyjątkowo złośliwy sposób dokuczenia. Naśmiewali się z nazwiska kobiety, które nieodmiennie kojarzy się z uprzykrzającym życie bzyczącym owadem. Chodzili za nauczycielką po korytarzach i wydawali z siebie takie dźwięki, jakie wydają owady. Jakby tego było mało, najgorszy z całej bandy dręczycieli Sebastian J. (16 l.) w czasie zajęć udawał, że gazetą... zabija komary. Tego było już za wiele.
Przeczytaj koniecznie: Rawicz: 18-letni Mariusz R. zaatakował nauczycielkę, bo postawiła mu jedynkę
Znieważenie to przestępstwo
- Tu chodzi o autorytet nauczyciela. Próbowałam z nimi rozmawiać i tłumaczyć, że jeśli sami oczekują szacunku, to powinni szanować innych. Ale oni reagowali śmiechem i z jeszcze większą zaciętością powtarzali swoje wybryki - tłumaczy Urszula K.
Miarka się przebrała, a sprawa znalazła swój finał na policji. Policjanci zakończyli czynności i przekazali akta do sądu rodzinnego. Wszyscy podejrzani będą odpowiadać za znieważenie.
To, co dla nastolatków było świetną zabawą, w myśl prawa okazało się przestępstwem. Gdyby byli dorośli, mogliby nawet trafić za kraty. Jednak wizja wyroku sądowego nie zrobiła na gimnazjalistach wrażenia.
- Śmiali się tylko i pytali dlaczego na nich doniosłam. A przecież ci uczniowie mieli u mnie czwórki i piątki - kwituje poniżona nauczycielka.
Pedagog ofiara
Urszula K. (35 l.) prowadzi zajęcia artystyczne w Gimnazjum nr 32 przy ul. Otwockiej na Pradze-Północ. Ma duże doświadczenie w pracy z trudną młodzieżą, jednak nawet ona nie wytrzymała półrocznego dokuczania i poniżania.