Caroline Derpienski nie przestaje zaskakiwać. Najpierw udawała przed wszystkimi, że jest bajecznie bogata i opływa w luksusach, by kilka miesięcy później przyznać, że markowe ubrania, którym się obnosiła, były podróbami. Pochodząca z Białegostoku Karolina, samozwańcza "modelka", pod koniec października 2024 roku, tuż po rzekomym rozstaniu z "miliarderem Jackiem", postanowiła wyjawić całą prawdę. Okazało się, że związek był toksyczny, a drogie prezenty i całe bajeczne życie "ściemą". Teraz Caroline Derpienski zupełnie inaczej kreuje swój wizerunek w mediach społecznościowych: na ledwo wiążącą koniec z końcem, ze zgniłą żywnością w lodówce i przymierającą głodem. Trudno zgadywać, czy jest to ponowna gra z internautami, czy faktyczna sytuacja, ale jedno jest pewne: znaleźli się ludzie, którzy postanowili jej pomóc. A właściwie jej psu Morisowi, na którego Derpienski zorganizowała zbiórkę w sieci.W terminach 3-10 listopada darczyńcy wysyłali "modelce" pieniądze i łącznie na pomoc psu uzbierano 898 dolarów, czyli nieco ponad 3,5 tysiąca złotych. Jak się okazuje, środki nie trafią ostatecznie do Morisa. Dlaczego? Pokrętne tłumaczenia Caroline wzburzyły wiele osób w internecie. Poniżej szczegóły.
Caroline Derpienski zmienia zdanie. Pieniądze ze zbiórki nie trafią do jej psa Morisa
Caroline Derpienski niespodziewanie wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że pieniądze zostaną przeznaczone w całości na schroniska dla psów w Polsce. Ma ona zostać rozdzielona pomiędzy kilka takich placówek. Dlaczego środki nie trafią do psa Morisa, jak początkowo obiecywała celebrytka? Tak do końca nie wiadomo. Tłumaczenia są pokrętne.
- Akcja pomocy dla Morisa zakończyła się w związku z rozpoczęciem dużego projektu biznesowego przez moją osobę. Moris bardzo dziękuje z całego serca za okazy dobroci, waszą szlachetność i szczodrość. Akcja ta pokazała, jak Polacy są dobrodusznym, wspaniałomyślnym i empatycznym narodem. Dobro zawsze wraca - stwierdziła Caroline Derpienski.
I choć nie napisała tego wprost, to można domyślać się, że brak konieczności finansowego wsparcia dla jej psa wynika właśnie z "dużego projektu biznesowego". Słowem: Caroline po prostu ma już swoje pieniądze, które może wydać dla Morisa. Przynajmniej tak można wywnioskować z jej oświadczenia. Jednocześnie celebrytka zaznaczyła, że jeżeli komukolwiek nie podoba się taki sposób przeznaczenia środków - równocześnie wchodząc ludziom na "psychikę" poprzez podkreślenie, że jest to tożsame z "brakiem chęci pomocy zwierzętom" - to pieniądze zostaną odesłane z powrotem.
Jak nietrudno się domyślić, cała akcja i zachowanie Derpienski budzą wielkie emocje w mediach społecznościowych.