Psychofanka Roberta Janowskiego uroiła sobie, że może być z gwiazdorem, tylko ten musi pozbyć się swojej żony. Upodobniła się nawet do Moniki i przefarbowała włosy. Na początku Janowski bagatelizował sprawę prześladowczyni. Jednak, gdy ta wkradła się na ich posesję i dopuściła się aktu wandalizmu, miarka się przebrała. Kobieta pomalowała drzwi ich domu. - Pomalowała je na czerwono. Farbą w tym samym kolorze oblała samochód mojej żony, kiedy ta wyszła z niego dosłownie na minutę. A to oznaczało, że nas śledzi i nie możemy być bezpieczni nawet we własnym domu - wyznał Robert Janowi "Dobremu Tygodniowi".
Kobieta dostała zakaz zbliżania się do Janowskiego i jego żony. Wygląda jednak, że koszmar powrócił. - Zgłosiłem już problem mojemu prawnikowi, który zajmie się sprawą od początku - mówi Janowski. - Nie wolno tego bagatelizować. Kiedy czytamy o takich przypadkach nękania, kończących się czasem tragedią, zawsze wydaje nam się, że to nas nigdy nie będzie dotyczyć. A przecież wszyscy pamiętamy śmierć Andrzeja Zauchy... To może przytrafić się każdemu - ostrzega Janowski.
Były gwiazdor TVP swoją sytuację porównał do zamordowania Andrzeja Zauchy (+42 l.) w październiku 1991 roku przed teatrem STU w Krakowie. Piosenkarz został zastrzelony razem ze swoją kochanką Zuzanną Leśniak (+26 l.) przez jej męża, francuskiego reżysera Yves’a Goulaisa (59 l.).
Morderca Zauchy przerwał milczenie: 15 lat więzienia to niska, symboliczna kara