- Jak przygotowywała się pani do zagrania Agaty? Podglądała pani telewizyjne gwiazdy?
- Tak. Musiałam poznać dziennikarski światek. Niestety, nie mogłam go oglądać od wewnątrz. Śledziłam więc stacje telewizyjne TVN24 i TVP Info. Obserwowałam zachowania prezenterów, wzorowałam się na konkretnych postaciach, podpatrywałam, jak się zachowują. Mam wrażenie, że w dziennikach czy programach informacyjnych każde słowo, każda informacja ma ogromne znaczenie.
- W takim razie, na kim się pani wzorowała?
- Trochę na Anicie Werner i trochę na Hannie Lis. To dwa chłodne, ale nie oziębłe wizerunki. Profesjonalizm bez niepotrzebnej ekstrawagancji. Taka stonowana klasyka.
- "Wiadomości z drugiej ręki" to pani debiut na szklanym ekranie?
- Nie. Mam na koncie kilka małych ról - w "BrzydUli", "Hotelu 52" czy "Na dobre i na złe". Ale dopiero w ubiegłym roku ukończyłam łódzką filmówkę. To moja pierwsza duża rola telewizyjna. Cieszę się, że miałam szansę zmierzyć się z nią. Mam nadzieję, że efekt zadowala widzów.
- Jak współpracuje się z partnerującym pani Wojciechem Mecwaldowskim?
- Gra się nam razem bardzo fajnie. Wojtek bardzo mi pomaga, wiele rzeczy tłumaczy. Zwłaszcza na początku, gdy wszystko było dla mnie nowe, wkręcał mnie w towarzystwo i tłumaczył zasady funkcjonowania na planie (śmiech).
- Czy grając w "Wiadomościach z drugiej ręki", ma pani czas na inne role?
- Pracuję w Teatrze w Bydgoszczy. Gram tam w spektaklach. Cieszy mnie, że od jakiegoś czasu kursuję między Warszawą a Bydgoszczą. Czasem to pokonywanie ponad 300 kilometrów męczy, ale staram się tak sobie organizować czas, żeby wszystko pogodzić.
- A w wolnych chwilach?
- Mam mnóstwo pasji. Lubię rozwijać się w wielu kierunkach. Kiedyś tańczyłam, latem uprawiam sporty wodne - kajaki, żagle. Lubię biegać. To mnie uspokaja i odpręża, a przede wszystkim wzmacnia moją kondycję, którą ostatnimi czasy trochę zapuściłam, ale pracuję nad tym. Wieczorami lubię poczytać dobrą książkę.