- W ostatnim czasie w mediach pojawiła się informacja, że odchodzi pani z "Na Wspólnej". Od razu pojawiły się spekulacje, że być może pojawiła się nowa rola, nowy program?
- Gdy będzie odpowiedni moment, z pewnością poinformuję o wszelkich nowych działaniach. W tym momencie na pewno mogę zachęcić widzów do oglądania programu "Azja Express", który pojawi się w TVN we wrześniu, oraz zapraszam serdecznie na spektakle do warszawskiego Teatru Capitol.
- Na planie serialu stała się pani kobietą, zaczynała pani jako nastolatka. Czy będzie pani tęskniła za ekipą serialu? Za kimś szczególnie?
- Oczywiście! Spędziłam z tymi osobami połowę swojego życia. Nie wskażę na pewno jednej osoby, bo każdy, z kim pracowałam na planie, nauczył mnie czegoś wartościowego, miał jakiś wpływ na mój rozwój. Dorosłam na planie...
- Czy ma pani już plan na siebie?
- Od zawsze mam marzenia, które staram się cierpliwie realizować. Tak jest i w tym momencie.
- Wielu aktorów po czasie żałowało swoich decyzji, bo nie dostali później oferty pracy w żadnej innej produkcji. Nie boi się pani utraty zainteresowania?
- W życiu trzeba się spodziewać wszystkiego, ale ja jestem akurat taką osobą, która zawsze optymistycznie patrzy w przyszłość i jak na razie takie myślenie mnie nie zawiodło.
- Skąd wzięły się przemyślenia, że w końcu chce pani zrobić coś dla siebie? Czy to dzięki udziałowi w "Azji Express" zmieniło się pani postrzeganie świata?
- A kto powiedział, że do tej pory nie robiłam czegoś dla siebie? Zawsze robię wszystko w zgodzie ze sobą. Udział w "Azji Express" pozwolił mi na pewno zauważyć rzeczy, których do tej pory może nie miałam okazji obserwować. Na pewno obecność w programie utwierdziła mnie w przekonaniu, że potrafię być naprawdę silna, zwłaszcza gdy mam wsparcie.
- Odejście z serialu wywołało ogromne poruszenie...
- Postać Oli Zimińskiej, w którą się wcielałam, zawsze wzbudzała duże zainteresowanie. Przyznaję, że reakcja widzów na moje odejście była naprawdę miła i wzruszająca. Cały czas dostaję na Facebooku wiadomości, w których ludzie piszą, że bardzo żałują, że już mnie nie będzie w serialu, ale jednocześnie zapewniają, że mocno trzymają za mnie kciuki.