Pogrzeb Tadeusza Woźniaka. Pojawiły się komplikacje. "Wiele wskazuje na to, że odbędzie się dopiero pod koniec miesiąca"
Informacja o tym, że nie żyje Tadeusz Woźniak, obiegła media 8 lipca. Piosenkarz i kompozytor zmarł niespodziewanie. Jeszcze kilka dni wcześniej snuł plany na przyszłość ze znanym m.in. z Budki Suflera gitarzystą Markiem Radulim. Dzień po Tadeuszu Woźniaku zmarł inny znakomity polski artysta Jerzy Stuhr. Informacja o jego ostatnim pożegnaniu pojawiła się już następnego dnia. W przypadku pogrzebu Tadeusza Woźniaka natomiast nadal nic nie wiadomo. Teraz wyszło na jaw, że pojawiły się poważne komplikacje. - To są sprawy rodzinne, rodzina musi dopiąć wiele spraw i pogrzeb się opóźni. Wiele wskazuje na to, że odbędzie się dopiero pod koniec miesiąca. W odpowiednim czasie na naszej stronie również poinformujemy o dacie i miejscu pochówku - przekazał w rozmowie z "Faktem" Tomasz Kopeć z Polskiej Fundacji Muzycznej, z którą Tadeusz Woźniak mocno współpracował.
Nie przegap: Tadeusz Woźniak w jednym roku został ojcem i dziadkiem! Jego syn urodził się chory
Ostatnie pożegnanie Tadeusza Woźniaka. "Wszystkim zależy na tym, by na pogrzebie był brat Tadeusza"
Dziennikarze skontaktowali się też z przyjacielem rodziny autora przeboju "Zegarmistrz światła". Jego słowa wiele wyjaśniają. - Wszystkim zależy na tym, by na pogrzebie był brat Tadeusza. Organizacja przelotu sprawia więc, że ceremonia się opóźni - powiedział informator "Faktu". Wspomniany brat Tadeusza Woźniaka mieszka w USA, ma więc do pokonania ogromną odległość. Za oceanem żyć mają także inni bliscy artysty. Na pogrzeb gwiazdora czeka nie tylko rodzina i przyjaciele Tadeusza Woźniaka, lecz także fani, którzy pewnie będą chcieli zaśpiewać nad grobem słynnego "Zegarmistrza". Co ciekawe, artysta miał przed śmiercią powiedzieć, że jego najsłynniejszy kawałek należy już do wszytskich. - Niedawno jeszcze, pod Pałacem zagrał Zegarmistrza, wydawało się, że był w świetnej formie. Pogadaliśmy, zaprosił do siebie, na drugą stronę Wisły, a mnie wydawało się, że jest tyle czasu, że może za tydzień, dwa. Pożartowaliśmy, tak na poważnie pożartowaliśmy, bo jak całkiem serio powiedziałem, że chciałbym "Zegarmistrza" na swoim pogrzebie, a Tadeusz na to, że proszę bardzo, bo to już nie jego piosenka, a wszystkich, wspólna. Żal. Żal wielki - pisał na Facebooku jego kolega pisarz Grzegorz Kalinowski.
Zobacz naszą galerię: Tadeusz Woźniak zmarł niespodziewanie. "Dziś w nocy"