Program "Chłopaki do wzięcia" cieszy się sporą popularnością wśród telewidzów. Show emitowane na antenie Polsat Play pokazuje losy mężczyzn, którzy poszukują miłości. Widzowie z uwagą śledzą perypetie bohaterów i trzymają za nich kciuki. Niektórzy, jak Jarek Mergner, znajdują miłość (w jednym z ostatnich odcinków "Chłopaków do wzięcia" pokazano nagranie ze ślubu Jarka), inni wciąż czekają na swoje drugie połówki.
Jednym z bohaterów programu jest Michał, który prowadzi samotne życie. Mężczyzna mieszka w lesie, a wokół niego nie ma zabudowań. Nie zawsze jednak tak wyglądała jego codzienność - uczestnik "Chłopaków do wzięcia" do niedawna mieszkał z rodziną, pięciorgiem dzieci oraz partnerką.
Jak dowiadujemy się z jego wypowiedzi, ma on pięcioro dzieci w wieku 18, 17, 16, 4 i 3 lat. Michał przyznał jednak, że jego rodzina przed świętami wyprowadziła się z domu. Pewnego wieczoru uczestnik "Chłopaków do wzięcia" spożywał alkohol wraz z bratem. Następnego ranka, gdy się obudził, odkrył, że w jego domu panuje głucha cisza.
Opowiadając o tym, co go spotkało, Michał nie krył rozżalenia. Wspominał, że jego żona miała własne pieniądze, nigdy też nie przyznała się, ile wynosi jej wypłata. Jeden z "Chłopaków do wzięcia" zaprosił kamery z wizytą do pokoi dzieci. Przy okazji nadmienił, że jego rodzina wyszła z domu, nie zabierając ze sobą rzeczy osobistych.
- Nawet jednego łaszka nie wzięli. (...) A to kosztowało, za darmo to nie było - mówił Michał z "Chłopaków do wzięcia".
Mężczyzna podkreślił, że rzeczy dzieci wciąż czekają na zabranie, a on nie zamierza ich ruszać. Pokazując swoje lokum, podkreślał swoją rolę w urządzaniu domu - zwrócił uwagę m.in. na podłogę, którą robił, czy półkę, w której wykonaniu pomagała mu partnerka.
Michał z "Chłopaków do wzięcia" wspomina, że jego była ukochana wróciła do domu tylko po to, żeby zabrać dokumenty.
- Jeszcze z jakimś fagasem obtatuowanym - mówił oburzony uczestnik programu o wizycie ekspartnerki.
Polecany artykuł:
Pod nagraniem pojawiły się setki komentarzy od wzburzonych internautów. Jedna z fanek programu zwróciła uwagę na pewien niepokojący szczegół, który widoczny był na nagraniu.
"Zasuwka z zewnętrznej strony drzwi pokoju jednego z synów nasuwa na myśl drzwi celi w więzieniu. Twierdzenie "bohatera" "Chłopaków do wzięcia": "uciekli" nabiera w tym momencie dosłownego i uzasadnionego znaczenia" - napisała internautka.
Inna komentująca twierdzi jednak, że jest to normalne, gdyż Michał mieszka w przyczepie kempingowej, a tego rodzaju zasuwki mają pozwolić na zamknięcie drzwi, by nie przeszkadzały w wąskich przejściach.
Zobacz też: Edyta Górniak w Mercedesie za 300 tys. złotych! Dlaczego jest taki drogi?
Oburzeni fani zauważają także, że skoro rodzina uczestnika "Chłopaków do wzięcia" uciekła, nie zabierając rzeczy, w ich domu musiało się źle dziać...
"Niezły tatko z niego jest, jak rodzina uciekła tak, jak stała, nie zabierając nic.... Bez bagaży to się z wojny ucieka, więc można się domyślać, co tam się wyprawiało"
"Wreszcie kobieta zmądrzała"
"Chciałabym posłuchać drugiej strony. Jeśli kobieta zostawiła wszystko i uciekła z 5 dzieci, to coś to jednak znaczy. Swoje wiem" - piszą w komentarzach.
Zobaczcie nagranie i kadr, który zwrócił uwagę internautów: