Smolasty wydał oficjalne oświadczenie. To już koniec
Smolasty właśnie opuścił szpital i natychmiast poinformował o tym swoich fanów. Przy tej okazji muzyk ogłosił na swoim profilu na Instagramie, że na razie kończy ze sceną. „8 lat z rzędu bez przerwy musiało w końcu tak się skończyć, wrócę silniejszy”- napisał Smolasty.
Bohater skandali trafił do szpitala
Smolasty na początku września trafił do szpitala. Stało się to po fali dziwnych zachowań muzyka, które zniszczyły jego trasę koncertową. Smolasty spóźniał się na spotkania z fanami, w ostatniej chwili odwoływał koncerty, za co musiał płacić wysokie kary. Zachowywał się czasem agresywnie na scenie, szybko więc Smolasty stał się bohaterem skandali i często musiał przepraszać. Muzyk tłumaczył to wszystko przepracowaniem.
W połowie września muzyk oficjalnie ogłosił, że przerywa trasę. - Niestety, ze względu na mój stan zdrowia, który nie pozwala mi na granie, muszę zawiesić trasę koncertową. Jest mi z tego powodu źle, bo wiecie, jak to kocham, ale na pewno wynagrodzę wam to w przyszłym sezonie. Muszę w końcu zadbać o siebie. Czuję wycieńczenie i przesyt. Wrócę, jak zawsze, mocniejszy. Kocham was” - wyjaśnił.
Smolasty oficjalnie zawiesił karierę "na kołku"
Teraz 28-letni Smolasty wyszedł ze szpitala i od razu, na swoim profilu na Instagramie zamieścił post, w którym wytłumaczył, jak się czuje. Znalazło się też kilka oficjalnych słów przeprosin i podziękowania.
Ja już jestem w rodzinnym domu. Dziękuję wszystkim za troskę i jeszcze raz przepraszam za odwołanie wrześniowych koncertów. Teraz muszę zająć się swoim zdrowiem, a koncerty nie uciekną. Wiecie, jak to kocham i grałem dla Was nawet ze złamaną nogą o kulach, ale 8 lat z rzędu bez przerwy musiało w końcu tak się skończyć, wrócę silniejszy.
Smolasty jest autorem wielu hitów, a na jego koncertach fani "spijali z jego usta" każde słowo i dźwięk. To ona nagrał utwory: „Herbata z imbirem”, „Boje się kochać”, „Uzależniony”. Z Dodą wyprodukował wielki przebój „Nim zajdzie słońce”, a ostatnio z Sylwią Grzeszczak „Połowa mnie”.