Beata Tadla i Jarosław Kret przez pięć lat tworzyli zgrany związek. Chętnie chwalili się swoją miłością, a wszyscy czekali, kiedy para weźmie ślub. Wspólnie mieszkali w domu, który kupiła prezenterka. Dla wielu było sporym zaskoczeniem, gdy tuż przed ich udziałem w "Tańcu z gwiazdami" okazało się, że para rozstała się. – Ja mam swój własny dom na warszawskiej Starówce, Beata ma swój gdzie indziej. Nie chcę wnikać w szczegóły i o tym opowiadać, ale tak wygląda nasze życie. Każdy z nas ma swoje – wyznał wtedy Jarosław Kret w rozmowie z "Faktem". Niestety ich rozstanie było tylko początkiem sądowej batalii, którą rozpoczął pogodynek.
Spór Tadli i Kreta nie skończy się szybko
Co ciekawe, para zaczęła się kłócić o pieniądze. Pogodynek żąda od byłej ukochanej zwrotu sporej sumy. Chodzi dokładnie o 156 tysięcy złotych, które miał on wpłacić na kredyt zaciągnięty przez Tadlę na zakup luksusowego mieszkania, w którym wspólnie mieszkali przez lata. Sprawa trafiła do sądu. Jak donosi magazyn "Na żywo", proces wcale szybko się nie zakończy. "Jarkowi przyjdzie jeszcze poczekać, nim zobaczy choćby złotówkę. Na razie pewne jest, że sprawa została odroczona bez terminu. Pełnomocnik dziennikarza ma 14 dni na złożenie swoich pism z wnioskami", czytamy na łamach pisma.