Kiedy policjanci w Stopnicy (woj. świętokrzyskie) zatrzymali do kontroli zygzakującego na drodze "malucha", byli przekonani, że to rutynowe sprawdzanie pijanego kierowcy. Jakież było ich zdziwienie, kiedy okazało się, że za kierownicą auta... nikogo nie ma. Za to z tyłu siedziało dwóch zdrowo podchmielonych dżentelmenów. Z minami niewiniątek zapewniali, że żaden z nich auta nie prowadził. Policja nie ma wątpliwości, że kierowca i pasażer solidarnie uciekli do tyłu na widok mundurów. Teraz śledczy będą musieli wyciągnąć od panów, który prowadził. Bo kierowcy grożą mu 2 lata więzienia.
Auto bez kierowcy zygzakowało ulicami
2008-09-30
4:00
Wyjątkowo dziwna interwencja policji.