Znany detektyw był szczerze oburzony, gdy do niego zadzwoniliśmy, pytając o akcję poszukiwawczą. - Czemu dopiero teraz się interesujecie? Przecież szukam węża już kilka dni! - mówił Rutkowski.
Jak na razie jednak wysiłki jego i ekipy nie przyniosły spodziewanych rezultatów. - Prowadzimy poszukiwania z lądu, ziemi i powietrza. Mamy najnowocześniejszy sprzęt – mówi nam Rutkowski.
Sam detektyw zostawił jednak pod Warszawą swoich ludzi, a sam udał się do Aten. Tam rozmawia z ludźmi, którzy w Grecji brali udział w podobnej akcji, gdy w tym kraju uciekł groźny gad. - Wiedza tych ludzi jest nieoceniona – przyznaje detektyw.
Co dalej? - Współpracujemy z najlepszymi polskimi poszukiwaczami. Ostatnie informacje, które dostaliśmy są takie, że gad może znajdować się w okolicach Starej Miłosny – słyszymy od Rutkowskiego.
Tam też ma zostać zastosowany sprawdzony sposób na wywabienie gada z kryjówki. Z pozoru wydaje się prosty. Trzeba bowiem podpalić starą oponę. Jej dym sprawi, że wąż natychmiast opuści miejsce, w którym śmierdzi. Czy ten pomysł okaże się skuteczny? Przekonamy się już niebawem.
O historii pytona tygrysiego słyszała cała Polska. Niedawno w lesie pod Warszawą znaleziono wylinkę, czyli skórę, którą wąż z siebie zrzucił. Miejsce władze ostrzegają, również przy pomocy tablic ogłoszeniowych, żeby uważać. Pyton bowiem może ukrywać się gdzieś w lesie. I może zaatakować. - Jest niebezpieczny. Zęby mają długość centymetra. Gad ma silne szczęki – ostrzega Radosław Ratajszczak, prezes wrocławskiego ogrodu zoologicznego.