Jarosław Gowin to bardzo gorąca postać w ostatnim czasie. Minister sprawiedliwości znajduje się na celowniku opinii społecznej, opozycji, a także niektórych kolegów z partii.
Zaczęło się od jego wypowiedzi:
- Mam w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch i ważne jest to, że Polacy mają prawo żyć w państwie, gdzie wymiar sprawiedliwości stoi na straży interesów obywateli, a nie na straży interesów sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych. Ja wiem, że ta sitwa jest dzisiaj przerażona tym, co robię i chcę, żeby stąd poszedł jasny przekaz do tej sitwy: nie zastraszycie mnie - powiedział Gowin.
Choć za swoje słowa przeprosił, to podtrzymał ich sens.
Kolejne kontrowersje wokół Gowina wywołała informacja przekazana KRS przez sędziego Ryszarda Milewskiego. Zdaniem sędziego minister miał interesować się aktami z afery sopockiej - miał prosić o akta sędziego Milewskiego. RMF FM podało, że zainteresowanie Gowina było spowodowane względami osobistymi.
Gowin ostrzegł, że jeżeli słowa prezesa sądu przytoczone przez RMF FM się potwierdzą - spotkają się w sądzie. Jednocześnie zaprzecza tym doniesieniom. Milewski w swoich wyjaśnieniach doprecyzował podobno czas, kiedy Gowinowi przekazano akta sprawy AMBER GOLD. Ponoć sędzia nie zgodził się wydać mu akt pisemnych, ale ostatecznie je wydano podczas jego urlopu, a zrobiła to prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
- Tonący brzytwy się chwyta. Sędzia Milewski chwyta się kłamstw. Mam czyste sumienie - stwierdził Gowin w programie JEDEN NA JEDEN.
Czy Donald Tusk popiera działania ministra sprawiedliwości, czy może myśli o dymisji polityka?